Horror na kieleckim SOR-ze. Pijani znów rozrabiają
24.01.2012
, aktualizacja: 24.01.2012 11:27
Dantejskie sceny działy się w weekend na szpitalnym oddziale ratunkowym na Czarnowie. Trzeźwiało tam ponad trzydziestu pijanych, którym nic poważnego nie dolegało. Awanturowali się, ubliżali personelowi, interweniowała policja. A miasto wciąż bagatelizuje problem i twierdzi, że SOR powinien być na to przygotowany.
ZOBACZ TAKŻE
- Przybylski: Pijany ma takie same prawa (30-01-12, 06:00)
- Gierada o wypowiedzi Syguta: To jest pijane (25-01-12, 13:22)
- Żart Wojewódzkiego. Zablokowali stronę gminy Gnojno (24-01-12, 12:14)
- Kielce. Jak włamywaczy zdradził śrubokręt (24-01-12, 12:11)
- Damy przykład jak bronić się przed powodzią (24-01-12, 11:18)
- Znalazł niewypał przy budowie gazociągu (24-01-12, 08:33)
- Ulica Warszawska. Lekcja parkowania za 100 zł (24-01-12, 08:00)
- Nagrody w mieście. W Targach wydali 5 milionów (24-01-12, 06:00)
- Maturzyści żalą się na prokuraturę (24-01-12, 06:00)
- Będzie stacja paliw na Ślichowicach? (24-01-12, 06:00)
- Rowerem zimą nie pojedziesz. Przez oszczędności (24-01-12, 06:00)
- Na luzie o designie (23-01-12, 22:00)
- Świętokrzyscy nauczyciele coraz bardziej interaktywni (23-01-12, 20:57)
- Szkoda nawet mówić. Trudno to nawet nazwać incydentami, bo z takimi zdarzeniami mamy do czynienia bardzo często - podkreśla Dorota Adamczyk-Krupska, kierowniczka Szpitalnego Oddziału Ratunkowego Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Kielcach.
Zaczęło się w piątek wieczorem. Na SOR został przywieziony pijany mężczyzna z otarciem na czole. Zrobiono mu badania diagnostyczne, m.in. tomografię komputerową. Okazało się, że poza upojeniem alkoholowym nic mu nie dolegało. Był tak pijany, że zaczął na oddziale załatwiać swoje potrzeby fizjologiczne, jeden z lekarzy zrobił mu zdjęcie. - Kiedy w sobotę rano wytrzeźwiał, nie chciał iść do domu. Zaczął używać wulgarnych słów, więc wezwaliśmy policję - opowiada Adamczyk-Krupska.
Takich pacjentów od piątku do niedzieli było na oddziale 31. I jak podkreślają pracownicy, to nie był rekord. - Nic nie zagrażało ich życiu. Po prostu wcześniej pili alkohol i mieli złe samopoczucie - opowiada lekarka.
SOR na Czarnowie ma problem z pijanymi od ponad roku, kiedy to zlikwidowano izbę wytrzeźwień. Dyrektor szpitala Jan Gierada wielokrotnie skarżył się, że personel nie chce dłużej pracować z awanturującymi się pijanymi ludźmi. Skarżą się również inni pacjenci, który ślą do Narodowego Funduszu Zdrowia skargi na kłopotliwe towarzystwo na oddziale. Problem doskonale zna również miejska komisja zdrowia i spraw społecznych, która tydzień temu zaapelowała do władz Kielc o ponowne uruchomienie izby.
Kiedy ponad rok temu miasto likwidowało "wytrzeźwiałkę", pojawił się pomysł, by wzorować się na Kaliszu. Tam obowiązki izby przejęła policja. Nietrzeźwi trafiają na komisariat, gdzie mają opiekę lekarza i pielęgniarki. Etaty opłaca miasto.
W Kielcach przeciwna takiemu rozwiązaniu jest sama policja. - Nie będziemy się wzorować na Kaliszu. To byłoby przeniesienie problemu ze służby zdrowia na nas. Trzeba znaleźć inne rozwiązanie, bo problem się nawarstwia - zaznacza Kamil Tokarski z zespołu prasowego świętokrzyskiej policji.
Jeśli chodzi o nietrzeźwych, w ubiegłym roku funkcjonariusze w Kielcach i w powiecie kieleckim interweniowali ponad 5 tys. razy. W 900 przypadkach odwieźli pijanych do punktu dla osób bezdomnych uzależnionych od alkoholu w budynku przy ul. Żniwnej (dawna izba wytrzeźwień), 95 razy interweniowali na oddziale ratunkowym u awanturujących się nietrzeźwych, 1,7 tys. odwieźli do domów, 600 przekazali pogotowiu, a 1,6 tys. osadzili w policyjnej izbie zatrzymań przy ul. Wesołej. - Mieliśmy przez to sporo problemów, bowiem w 250 sprawach karnych zabrakło miejsc dla zatrzymanych. Musieliśmy szukać dla nich miejsc w innych komendach powiatowych - opowiada Tokarski. I podkreśla, że obecny system po likwidacji izby wytrzeźwień już sprawia funkcjonariuszom sporo kłopotów. - Zamiast być na służbie i np. patrolować ulice, nasi policjanci jeździli z nietrzeźwymi - mówi Tokarski.
Problemu nie widzi natomiast wiceprezydent Kielc Andrzej Sygut. - To nieprawdziwa teza, zgodnie z naszymi danymi na SOR dziennie trafia jeden nietrzeźwy - twierdzi Sygut. Nie robi na nim wrażenia to, że przez ostatni weekend trafiło ich ponad 30. - Uprzejmie informuję, że na całym cywilizowanym świecie 80 procent pacjentów oddziałów ratunkowych to osoby w stanie upojenia alkoholowego albo narkotykowego - mówi. I poucza: - SOR powinien być tak zorganizowany, by wszystkim udzielić pomocy.
- Czyli uważa pan, że oddział ratunkowy, na który trafiają osoby z urazami po wypadkach, to miejsce, gdzie powinni przebywać pijani, załatwiający na korytarzu swoje potrzeby fizjologiczne? - dopytujemy.
- A czy trzeźwy, cierpiący pacjent takich rzeczy nie robi? To samo robi przecież, leżąc. Lekarze powinni być na to przygotowani - uważa Sygut.
Zaczęło się w piątek wieczorem. Na SOR został przywieziony pijany mężczyzna z otarciem na czole. Zrobiono mu badania diagnostyczne, m.in. tomografię komputerową. Okazało się, że poza upojeniem alkoholowym nic mu nie dolegało. Był tak pijany, że zaczął na oddziale załatwiać swoje potrzeby fizjologiczne, jeden z lekarzy zrobił mu zdjęcie. - Kiedy w sobotę rano wytrzeźwiał, nie chciał iść do domu. Zaczął używać wulgarnych słów, więc wezwaliśmy policję - opowiada Adamczyk-Krupska.
Takich pacjentów od piątku do niedzieli było na oddziale 31. I jak podkreślają pracownicy, to nie był rekord. - Nic nie zagrażało ich życiu. Po prostu wcześniej pili alkohol i mieli złe samopoczucie - opowiada lekarka.
SOR na Czarnowie ma problem z pijanymi od ponad roku, kiedy to zlikwidowano izbę wytrzeźwień. Dyrektor szpitala Jan Gierada wielokrotnie skarżył się, że personel nie chce dłużej pracować z awanturującymi się pijanymi ludźmi. Skarżą się również inni pacjenci, który ślą do Narodowego Funduszu Zdrowia skargi na kłopotliwe towarzystwo na oddziale. Problem doskonale zna również miejska komisja zdrowia i spraw społecznych, która tydzień temu zaapelowała do władz Kielc o ponowne uruchomienie izby.
Kiedy ponad rok temu miasto likwidowało "wytrzeźwiałkę", pojawił się pomysł, by wzorować się na Kaliszu. Tam obowiązki izby przejęła policja. Nietrzeźwi trafiają na komisariat, gdzie mają opiekę lekarza i pielęgniarki. Etaty opłaca miasto.
W Kielcach przeciwna takiemu rozwiązaniu jest sama policja. - Nie będziemy się wzorować na Kaliszu. To byłoby przeniesienie problemu ze służby zdrowia na nas. Trzeba znaleźć inne rozwiązanie, bo problem się nawarstwia - zaznacza Kamil Tokarski z zespołu prasowego świętokrzyskiej policji.
Jeśli chodzi o nietrzeźwych, w ubiegłym roku funkcjonariusze w Kielcach i w powiecie kieleckim interweniowali ponad 5 tys. razy. W 900 przypadkach odwieźli pijanych do punktu dla osób bezdomnych uzależnionych od alkoholu w budynku przy ul. Żniwnej (dawna izba wytrzeźwień), 95 razy interweniowali na oddziale ratunkowym u awanturujących się nietrzeźwych, 1,7 tys. odwieźli do domów, 600 przekazali pogotowiu, a 1,6 tys. osadzili w policyjnej izbie zatrzymań przy ul. Wesołej. - Mieliśmy przez to sporo problemów, bowiem w 250 sprawach karnych zabrakło miejsc dla zatrzymanych. Musieliśmy szukać dla nich miejsc w innych komendach powiatowych - opowiada Tokarski. I podkreśla, że obecny system po likwidacji izby wytrzeźwień już sprawia funkcjonariuszom sporo kłopotów. - Zamiast być na służbie i np. patrolować ulice, nasi policjanci jeździli z nietrzeźwymi - mówi Tokarski.
Problemu nie widzi natomiast wiceprezydent Kielc Andrzej Sygut. - To nieprawdziwa teza, zgodnie z naszymi danymi na SOR dziennie trafia jeden nietrzeźwy - twierdzi Sygut. Nie robi na nim wrażenia to, że przez ostatni weekend trafiło ich ponad 30. - Uprzejmie informuję, że na całym cywilizowanym świecie 80 procent pacjentów oddziałów ratunkowych to osoby w stanie upojenia alkoholowego albo narkotykowego - mówi. I poucza: - SOR powinien być tak zorganizowany, by wszystkim udzielić pomocy.
- Czyli uważa pan, że oddział ratunkowy, na który trafiają osoby z urazami po wypadkach, to miejsce, gdzie powinni przebywać pijani, załatwiający na korytarzu swoje potrzeby fizjologiczne? - dopytujemy.
- A czy trzeźwy, cierpiący pacjent takich rzeczy nie robi? To samo robi przecież, leżąc. Lekarze powinni być na to przygotowani - uważa Sygut.
- 37 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
36 głosów
-
panie Sygut
milka1st
24.01.12, 13:16
proszę mi powiedzieć jakim trzeba być człowiekiem żeby porównać cierpiącego człowieka, złamanego chorobą i nie kontrolujacego swoich potrzeb fizjologicznych z bólu z kimś kto się schlał »
-
Horror na kieleckim SOR-ze. Pijani znów rozrabi...
lesgor54
24.01.12, 16:20
Bardzo dobrze pan prezydent Lubawski zrobił,że kazał zamknąć to dziadostwo.Nigdzie w normalnym świecie nie ma takich przybytków Wypiłeś dwa piwa i policja wiozła cię na izbę.Robili co tylko »
-
Horror na kieleckim SOR-ze. Pijani znów rozrabi...
rytnas
24.01.12, 17:35
Tutaj wersja ogólnopolska: wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,11020191,Lekarze_zalamani__Pijani_znow_oblegaja_SOR.html»
Najczęściej czytane24 htydzień
- Skrajny absurd w Kielcach. Dom na środku drogi
- Juwenalia 2012. Najlepsze przebrania na ...
- Juwenalia od 1999 roku. Zobacz, jak ...
- Galeria Korona. Pierwsza osoba o 6.25 ...
- Korona, galeria i Vive mistrzem. Tydzień ...
- Strażacy wzywani do kotów i owadów. Będą ...
- Tak było kiedyś, tak jest teraz. Kielce ...





