Właściciele działek apelują: Dajcie się nam budować

Grzegorz Walczak
09.02.2012 , aktualizacja: 08.02.2012 20:05
A A A Drukuj
- Przecież to jest chore. Od 50 lat miasto powiela nad zalewem te same plany. Nie pozwala nam się budować, licząc na rekreacyjno-wypoczynkowe wykorzystanie terenów, ale nic się nie robi, aby ten obszar przybrał właśnie taki charakter - uważa Józef Fonfara, właściciel jednej z działek na ulicy Klonowej.
Kielce, zalew przy ul. Jesionowej
Fot. Paweł Małecki / Agencja Gazeta
Kielce, zalew przy ul. Jesionowej
Mowa o planie zagospodarowania terenu wokół kieleckiego zalewu. Jak już pisaliśmy, ma być on uchwalony jeszcze w tym roku. Być może nawet w marcu. Projekt planu zakłada, że z zabudowy mieszkalnej ma być wyłączone ponad 80 procent terenu. To nic nowego, bowiem to jeszcze ustalenia z 2006 roku. Wtedy rozpoczęto prace nad planem, który jednak nie został zatwierdzony, bo weto w jego sprawie postawił wojewoda świętokrzyski. Na przeszkodzie stanęły błędy formalne. Tym razem taka sytuacja ma się już nie powtórzyć.

Tak wtedy, jak i teraz niezadowoleni są właściciele działek z obszarów nieprzeznaczonych pod zabudowę. - Miasto nie uczy się na własnych błędach. I to nie tylko moje zdanie. Podobnie myślą także inni właściciele - mówi Fonfara. Ma tu na myśli m.in. teren między zalewem a ulicą Klonową. Według planu olbrzymia jego część ma być przeznaczona na tereny rekreacyjno-wypoczynkowe oraz sportowe. - Widzę tu na przykład jakieś korty tenisowe, boiska do gry w piłkę. Te propozycje można mnożyć - tłumaczył nam dyrektor Biura Planowania Przestrzennego Artur Hajdorowicz.

Fonfara zauważa, że już w 1957 roku uchwalony został plan perspektywiczny tych terenów (w późniejszych latach kilka razy zmieniany), który zakładał powstanie obiektów przeznaczonych pod sport i rekreację. - I co z tego wyszło? Nic. Są łąki, a nie obiekty - odpowiada sobie. - Miasto nie ma pomysłu na wykorzystanie tych terenów, a właścicielom działek tworzy się jakieś ograniczenia. Efekt jest taki, że zamiast stawiać budynki mieszkalne muszę zbierać butelki po pijących alkohol - narzeka Fonfara.

Hajdorowicz odpowiada, że plan nie jest jeszcze gotowy, a postulaty właścicieli zostaną rozpatrzone. - Już w przyszłym tygodniu radni i prezydent pochylą się nad ich uwagami - mówi. Dodaje jednak, że sam nie jest zwolennikiem propozycji właścicieli. - Ten plan jest wynikiem pewnego kompromisu. Wprowadza on obszar bardzo intensywnej zabudowy, a mam tu na myśli południową część ulicy Klonowej, ale i obszar z niej wyłączony - tłumaczy.

Na pytanie, kiedy ten teren może zyskać wypoczynkowo-rekreacyjny charakter, Hajdarowicz odpowiada: - To nie stanie się w rok ani dwa. Potrzeba lat. A także wysiłku właścicieli.

- O jakim wysiłku tu mówimy? Prawie cały teren jest prywatny. Niemal wszystkie działki mają po około 30 m szerokości. Musielibyśmy chyba jakąś spółdzielnię otworzyć, aby wybudować jakiś obiekt, dajmy na to basen albo kort. Przecież to nierealne. Te tereny będą martwe - uważa Fonfara.

Przyznaje, że w takim przypadku najlepszym rozwiązaniem byłby wykup działek przez miasto. W podobnym tonie wypowiada się Hajdorowicz. Zauważa jednak, że z tym związany jest jeden, ale zasadniczy problem - brak pieniędzy. Potwierdza to Jerzy Mielnik, zastępca dyrektora wydziału gospodarki nieruchomościami i geodezji w urzędzie miasta. - Nie planujemy w tym miejscu żadnych wykupów, tym bardziej że wiele terenów zostało nie tak dawno oddanych właścicielom po wcześniejszym ich wywłaszczeniu, jeszcze w latach 60. - przypomina.

Mielnik nie wyklucza jednak takich wykupów w dalszej przyszłości. Dodaje, że miasto musiałoby najpierw stworzyć koncepcję wykorzystania tego terenu.



Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 9 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy