Wolą nas od Śląska. Harcerze z Myszkowa chcą do Kielc
09.02.2012
, aktualizacja: 08.02.2012 20:08
Harcerze z oddalonego o 123 km od stolicy Świętokrzyskiego Myszkowa chcą się odłączyć od Śląskiej Komendy Chorągwi i przyłączyć się do Kielc. Twierdzą, że u nas będzie im lepiej. - To dość niezwykły przypadek - przyznaje komendant kieleckiej chorągwi ZHP.
ZOBACZ TAKŻE
- Prezydent Wojciech B. chce poddać się karze (09-02-12, 14:02)
- Działka na Dąbrowie podzieliła radnych (09-02-12, 11:04)
- Światowy dzień chorego w Piekoszowie. Przez zimę (09-02-12, 08:18)
- Śmierć mężczyzny koło Miedzianej Góry (09-02-12, 08:04)
- Zabraknie na opiekę w DPS-ach (09-02-12, 06:00)
- Zmienią się rozkłady na ferie i na stałe (09-02-12, 06:00)
- Właściciele działek apelują: Dajcie się nam budować (09-02-12, 06:00)
- Architektura i logistyka na PŚk (09-02-12, 05:00)
- Bezrobocie rośnie. Czy tylko sezonowo? (09-02-12, 05:00)
Harcmistrz Dariusz Bińczak podkreśla, że w ostatnich latach takie migracje odbywały się niezwykle rzadko. - To raczej jednostkowe przypadki - mówi komendant kieleckiej chorągwi Związku Harcerstwa Polskiego.
Tymczasem uchwałę o przeniesieniu się do Kielc harcerze z Myszkowa podjęli już pod koniec listopada. Mówią, że chodzi im przede wszystkim o pieniądze albo inaczej - o oszczędności. Wyliczyli bowiem, że katowicka chorągiew zabiera im każdego roku około 20 tysięcy złotych. - W ten sposób nalicza się nam haracz z prowadzonej działalności zarobkowej. To niezrozumiały powrót do zamierzchłych czasów - twierdzi harcmistrz Andrzej Jąderko, wieloletni komendant hufca w Myszkowie, a od 23 lat także członek Rady Naczelnej ZHP. Katowickiej komendzie zarzuca się też niejasności w wydawaniu wypracowanych przez hufce dochodów.
Podobnych skarg jest jednak więcej. Chodzi m.in. o brak jakiejkolwiek pomocy i zainteresowania ze strony chorągwi sprawami hufca, niezgodne ze statutem ZHP działania, a także zastraszanie instruktorów i aroganckie zachowanie względem nich. Zdaniem Andrzeja Stefanika, komendanta myszkowskiego hufca, Katowice starają się w ten sposób marginalizować hufce z byłej chorągwi częstochowskiej. - Chwilami odnoszę wrażenie, że wydaje im się, iż sprawują nad nami władzę wojskową - mówi.
Bińczak zauważa, że harcerze skupieni w ZHP działają w obrębie określonych jednostek organizacyjnych. Na szczeblu powiatowym organizują się zazwyczaj w hufce, które podlegają komendom chorągwi. Ich zasięg terytorialny odpowiada mniej więcej granicom administracyjnym województw. Mniej więcej, bo komend jest 17, a poza tym każdą z nich - oczywiście za zgodą Kwatery Głównej ZHP w Warszawie - można zmienić.
- Te zmiany to już jednak zamierzchłe czasy - mówi Bińczak. Dodaje, że przeprowadzone zostały one głównie po reformie administracyjnej z 1999 roku. - Wiele hufców było niezadowolonych z tego, że znalazło się w takich, a nie innych granicach. Stąd chęć zmian - mówi. W ten sposób do kieleckiej chorągwi przystąpili m.in. harcerze z Miechowa w Małopolsce oraz Lelowa (Śląskie). Teraz tą samą drogą chce iść Myszków.
I może mu się udać, bo Kielecka Komenda Chorągwi ZHP niejednomyślnie, ale opowiedziała się za jego przyjęciem. Opinia nie jest jednak wiążąca. - I tak wszystko zależy przecież od Warszawy - mówi Bińczak. Dodaje, że ostateczna decyzja Kwatery Głównej ZHP znana będzie najprawdopodobniej pod koniec lutego.
Czy decyzja harcerzy z Myszkowa to dla kieleckiej chorągwi wyróżnienie? - Na pewno. Nie zamierzamy się zresztą smucić z powodu tego, że ktoś postanowił do nas dołączyć. To w końcu dla nas prestiż. Inna sprawa, że cała sytuacja jest nieco niezręczna, bo przecież chodzi tutaj o naszych kolegów z Katowic - odpowiada komendant kieleckiej chorągwi.
Przyznaje, że włączenie myszkowskiego hufca niesie za sobą określone plusy, ale też i minusy. I to dla obu stron. - Dla nas wyzwaniem jest m.in. wzrost obowiązków, dla nich - dłuższe dojazdy. Poza tym będą też musieli zaakceptować nasz statut, który pewnie różni się od katowickiego. Nie ma sensu jednak martwić się na zapas. Spokojnie czekamy na komunikat kwatery głównej - mówi harcmistrz Bińczak.
Tymczasem uchwałę o przeniesieniu się do Kielc harcerze z Myszkowa podjęli już pod koniec listopada. Mówią, że chodzi im przede wszystkim o pieniądze albo inaczej - o oszczędności. Wyliczyli bowiem, że katowicka chorągiew zabiera im każdego roku około 20 tysięcy złotych. - W ten sposób nalicza się nam haracz z prowadzonej działalności zarobkowej. To niezrozumiały powrót do zamierzchłych czasów - twierdzi harcmistrz Andrzej Jąderko, wieloletni komendant hufca w Myszkowie, a od 23 lat także członek Rady Naczelnej ZHP. Katowickiej komendzie zarzuca się też niejasności w wydawaniu wypracowanych przez hufce dochodów.
Podobnych skarg jest jednak więcej. Chodzi m.in. o brak jakiejkolwiek pomocy i zainteresowania ze strony chorągwi sprawami hufca, niezgodne ze statutem ZHP działania, a także zastraszanie instruktorów i aroganckie zachowanie względem nich. Zdaniem Andrzeja Stefanika, komendanta myszkowskiego hufca, Katowice starają się w ten sposób marginalizować hufce z byłej chorągwi częstochowskiej. - Chwilami odnoszę wrażenie, że wydaje im się, iż sprawują nad nami władzę wojskową - mówi.
Bińczak zauważa, że harcerze skupieni w ZHP działają w obrębie określonych jednostek organizacyjnych. Na szczeblu powiatowym organizują się zazwyczaj w hufce, które podlegają komendom chorągwi. Ich zasięg terytorialny odpowiada mniej więcej granicom administracyjnym województw. Mniej więcej, bo komend jest 17, a poza tym każdą z nich - oczywiście za zgodą Kwatery Głównej ZHP w Warszawie - można zmienić.
- Te zmiany to już jednak zamierzchłe czasy - mówi Bińczak. Dodaje, że przeprowadzone zostały one głównie po reformie administracyjnej z 1999 roku. - Wiele hufców było niezadowolonych z tego, że znalazło się w takich, a nie innych granicach. Stąd chęć zmian - mówi. W ten sposób do kieleckiej chorągwi przystąpili m.in. harcerze z Miechowa w Małopolsce oraz Lelowa (Śląskie). Teraz tą samą drogą chce iść Myszków.
I może mu się udać, bo Kielecka Komenda Chorągwi ZHP niejednomyślnie, ale opowiedziała się za jego przyjęciem. Opinia nie jest jednak wiążąca. - I tak wszystko zależy przecież od Warszawy - mówi Bińczak. Dodaje, że ostateczna decyzja Kwatery Głównej ZHP znana będzie najprawdopodobniej pod koniec lutego.
Czy decyzja harcerzy z Myszkowa to dla kieleckiej chorągwi wyróżnienie? - Na pewno. Nie zamierzamy się zresztą smucić z powodu tego, że ktoś postanowił do nas dołączyć. To w końcu dla nas prestiż. Inna sprawa, że cała sytuacja jest nieco niezręczna, bo przecież chodzi tutaj o naszych kolegów z Katowic - odpowiada komendant kieleckiej chorągwi.
Przyznaje, że włączenie myszkowskiego hufca niesie za sobą określone plusy, ale też i minusy. I to dla obu stron. - Dla nas wyzwaniem jest m.in. wzrost obowiązków, dla nich - dłuższe dojazdy. Poza tym będą też musieli zaakceptować nasz statut, który pewnie różni się od katowickiego. Nie ma sensu jednak martwić się na zapas. Spokojnie czekamy na komunikat kwatery głównej - mówi harcmistrz Bińczak.
- 4 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
-
Wolą nas od Śląska. Harcerze z Myszkowa chcą do...
ochujek
09.02.12, 07:36
Oj naiwni, naiwni. Kieleckiego biskupa Ryczana nie znają. Ten dopiero forsy potrzebuje. Owsiakowych pogonił bo mu forsy za mało wpływało. Na jakieś chore bachory zbierali, zamiast pastuchom »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Za mszę pogrzebową 1110 zł. I ani grosza mniej
- Galeria Korona otwarta. Pierwsza osoba ...
- Galeria Korona otwarta. Oblężony sklep z ...
- Sprawdź, ile ma władza. Starosta milioner
- Tłumy na imprezie w Galerii Korona. ...
- Radni nie dadzą więcej pieniędzy Koronie ...
- Czego jeszcze nie wiesz o Galerii Korona? ...





