Wolą nas od Śląska. Harcerze z Myszkowa chcą do Kielc

Grzegorz Walczak, Jarosław Sobkowski, Częstochowa
09.02.2012 , aktualizacja: 08.02.2012 20:08
A A A Drukuj
Harcerze z oddalonego o 123 km od stolicy Świętokrzyskiego Myszkowa chcą się odłączyć od Śląskiej Komendy Chorągwi i przyłączyć się do Kielc. Twierdzą, że u nas będzie im lepiej. - To dość niezwykły przypadek - przyznaje komendant kieleckiej chorągwi ZHP.

Fot. Paweł Małecki / AG
Harcmistrz Dariusz Bińczak podkreśla, że w ostatnich latach takie migracje odbywały się niezwykle rzadko. - To raczej jednostkowe przypadki - mówi komendant kieleckiej chorągwi Związku Harcerstwa Polskiego.

Tymczasem uchwałę o przeniesieniu się do Kielc harcerze z Myszkowa podjęli już pod koniec listopada. Mówią, że chodzi im przede wszystkim o pieniądze albo inaczej - o oszczędności. Wyliczyli bowiem, że katowicka chorągiew zabiera im każdego roku około 20 tysięcy złotych. - W ten sposób nalicza się nam haracz z prowadzonej działalności zarobkowej. To niezrozumiały powrót do zamierzchłych czasów - twierdzi harcmistrz Andrzej Jąderko, wieloletni komendant hufca w Myszkowie, a od 23 lat także członek Rady Naczelnej ZHP. Katowickiej komendzie zarzuca się też niejasności w wydawaniu wypracowanych przez hufce dochodów.

Podobnych skarg jest jednak więcej. Chodzi m.in. o brak jakiejkolwiek pomocy i zainteresowania ze strony chorągwi sprawami hufca, niezgodne ze statutem ZHP działania, a także zastraszanie instruktorów i aroganckie zachowanie względem nich. Zdaniem Andrzeja Stefanika, komendanta myszkowskiego hufca, Katowice starają się w ten sposób marginalizować hufce z byłej chorągwi częstochowskiej. - Chwilami odnoszę wrażenie, że wydaje im się, iż sprawują nad nami władzę wojskową - mówi.

Bińczak zauważa, że harcerze skupieni w ZHP działają w obrębie określonych jednostek organizacyjnych. Na szczeblu powiatowym organizują się zazwyczaj w hufce, które podlegają komendom chorągwi. Ich zasięg terytorialny odpowiada mniej więcej granicom administracyjnym województw. Mniej więcej, bo komend jest 17, a poza tym każdą z nich - oczywiście za zgodą Kwatery Głównej ZHP w Warszawie - można zmienić.

- Te zmiany to już jednak zamierzchłe czasy - mówi Bińczak. Dodaje, że przeprowadzone zostały one głównie po reformie administracyjnej z 1999 roku. - Wiele hufców było niezadowolonych z tego, że znalazło się w takich, a nie innych granicach. Stąd chęć zmian - mówi. W ten sposób do kieleckiej chorągwi przystąpili m.in. harcerze z Miechowa w Małopolsce oraz Lelowa (Śląskie). Teraz tą samą drogą chce iść Myszków.

I może mu się udać, bo Kielecka Komenda Chorągwi ZHP niejednomyślnie, ale opowiedziała się za jego przyjęciem. Opinia nie jest jednak wiążąca. - I tak wszystko zależy przecież od Warszawy - mówi Bińczak. Dodaje, że ostateczna decyzja Kwatery Głównej ZHP znana będzie najprawdopodobniej pod koniec lutego.

Czy decyzja harcerzy z Myszkowa to dla kieleckiej chorągwi wyróżnienie? - Na pewno. Nie zamierzamy się zresztą smucić z powodu tego, że ktoś postanowił do nas dołączyć. To w końcu dla nas prestiż. Inna sprawa, że cała sytuacja jest nieco niezręczna, bo przecież chodzi tutaj o naszych kolegów z Katowic - odpowiada komendant kieleckiej chorągwi.

Przyznaje, że włączenie myszkowskiego hufca niesie za sobą określone plusy, ale też i minusy. I to dla obu stron. - Dla nas wyzwaniem jest m.in. wzrost obowiązków, dla nich - dłuższe dojazdy. Poza tym będą też musieli zaakceptować nasz statut, który pewnie różni się od katowickiego. Nie ma sensu jednak martwić się na zapas. Spokojnie czekamy na komunikat kwatery głównej - mówi harcmistrz Bińczak.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 4 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy