Ile ma zarabiać prezydent po areszcie?
11.02.2012
, aktualizacja: 10.02.2012 20:58
Wiceprezydent Starachowic broni zarobków swojego przebywającego w areszcie szefa. Zaskarżył do wojewody uchwałę obniżającą o połowę pensję prezydentowi Wojciechowi B. - Ta uchwała to czysta propaganda. Radni powinni ją podjąć w obecności zainteresowanego - przekonuje Sylwester Kwiecień
ZOBACZ TAKŻE
- Pomogą Katarzynie Gaertner. Będzie koncert w Opolu? (12-02-12, 19:00)
- Co, się będzie działo w ferie (11-02-12, 18:17)
- Przyszły sprawdzić wodę. Ukradły staruszce pieniądze (11-02-12, 18:00)
- Wpadł z lewymi papierosami i spirytusem. Miał prawie 800 paczek (11-02-12, 18:00)
- Kontrowersje wokół konkursu. Surowa ocena PśK (11-02-12, 09:00)
- Pieniądze dla Wiślicy cieszą najbardziej (11-02-12, 09:00)
- Co dalej z drogą na Święty Krzyż (11-02-12, 09:00)
- Uroczystość w MCK. Dyrektor Anbild na swoją salę [zdjęcia] (10-02-12, 21:00)
- Co się będzie działo w weekend (10-02-12, 20:08)
- Mniej komunizmu w Staszowie (10-02-12, 20:08)
- Nasz komentarz. Strzelili sobie w stopę (10-02-12, 13:00)
Uchwałę o obniżeniu pensji Wojciechowi B. starachowicka rada miasta podjęła pod koniec stycznia. Decyzję oprotestowali radni prezydenckiego Forum 2011 oraz większość radnych klubu Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Wyszli wtedy z sali i nie wzięli udziału w głosowaniu.
Opozycji udało się jednak przepchnąć uchwałę.
Przypomnijmy, że prezydent Starachowic Wojciech B. siedzi obecnie w areszcie. Najpierw trafił tam w sierpniu z zarzutami przyjęcia 96 tys. zł łapówek.
Wyszedł na wolność, bo przyznał się do winy. Jak już pisaliśmy, wrócił do pracy i nie zamierzał rezygnować z pełnienia funkcji prezydenta.
Ale potem się okazało, że nakłaniał jednego z kluczowych świadków w tej sprawie do zmiany niekorzystnych dla niego zeznań. W listopadzie sąd zadecydował, że B. powinien ponownie trafić do aresztu. A w tym tygodniu ostatecznie też uznał, że podejrzany straci 90 tys. zł kaucji, którą wpłacił wtedy, gdy pierwszy raz został zwolniony z aresztu.
Teraz Wojciech B. otrzymuje połowę pensji, która należała mu się przed aresztowaniem, czyli 6 tys. zł.
Określa to Ustawa o pracownikach samorządowych. - Zdecydowaliśmy, że po wyjściu z aresztu i powrocie do pracy prezydent nie powinien zarabiać tyle, co przed aresztowaniem. Zamiast dotychczasowych 12 tys. zł będzie pobierał połowę tej kwoty - tak decyzję o obniżeniu zarobków tłumaczy Lidia Dziura, przewodnicząca klubu Prawa i Sprawiedliwości w starachowickiej radzie miasta.
Podkreśla, że postulaty zmniejszenia pensji prezydenta wnosili sami mieszkańcy Starachowic. - Swoim postępowaniem naraził na szwank opinię miasta. Dlatego zdecydowaliśmy, że powinien mniej zarabiać. Obniżyliśmy pensję do najniższej możliwej kwoty - wyjaśnia Dziura.
Z decyzją radnych nie zgadza się jednak wiceprezydent Sylwester Kwiecień, który zaskarżył uchwałę do wojewody. - To decyzja czysto propagandowa. Radni chcieli po prostu pokazać, że coś robią - uważa.
Podkreśla, że już podczas sesji zapowiadał, że uchwałę zaskarży. - Radca prawny przedstawiał wyroki Sądu Najwyższego w podobnych sprawach, w których była mowa, że radni muszą podjąć decyzję o obniżeniu pensji w obecności prezydenta - twierdzi. - Dzięki temu będziemy wiedzieć na przyszłość, czy uchwała może być podjęta w taki sposób.
Czekanie na Wojciecha B. może trochę potrwać, bo za przestępstwa, o które jest podejrzany, grozi mu nawet 10 lat więzienia.
Dziura uważa, że wiceprezydent nie ma racji. - Te wyroki pochodziły z lat 2003-2004. Późniejsze orzeczenia stwierdzały już, że prezydent nie musi być obecny przy podejmowaniu takiej uchwały. Rada może obniżyć mu pensję i nie potrzebuje do tego jego zgody - mówi.
Dodaje, że Kwiecień nie musiał zaskarżać uchwały. - Przecież i tak wszystkie podjęte uchwały trafiają do wojewody, która sprawdza, czy są zgodne z prawem - twierdzi.
Opozycji udało się jednak przepchnąć uchwałę.
Przypomnijmy, że prezydent Starachowic Wojciech B. siedzi obecnie w areszcie. Najpierw trafił tam w sierpniu z zarzutami przyjęcia 96 tys. zł łapówek.
Wyszedł na wolność, bo przyznał się do winy. Jak już pisaliśmy, wrócił do pracy i nie zamierzał rezygnować z pełnienia funkcji prezydenta.
Ale potem się okazało, że nakłaniał jednego z kluczowych świadków w tej sprawie do zmiany niekorzystnych dla niego zeznań. W listopadzie sąd zadecydował, że B. powinien ponownie trafić do aresztu. A w tym tygodniu ostatecznie też uznał, że podejrzany straci 90 tys. zł kaucji, którą wpłacił wtedy, gdy pierwszy raz został zwolniony z aresztu.
Teraz Wojciech B. otrzymuje połowę pensji, która należała mu się przed aresztowaniem, czyli 6 tys. zł.
Określa to Ustawa o pracownikach samorządowych. - Zdecydowaliśmy, że po wyjściu z aresztu i powrocie do pracy prezydent nie powinien zarabiać tyle, co przed aresztowaniem. Zamiast dotychczasowych 12 tys. zł będzie pobierał połowę tej kwoty - tak decyzję o obniżeniu zarobków tłumaczy Lidia Dziura, przewodnicząca klubu Prawa i Sprawiedliwości w starachowickiej radzie miasta.
Podkreśla, że postulaty zmniejszenia pensji prezydenta wnosili sami mieszkańcy Starachowic. - Swoim postępowaniem naraził na szwank opinię miasta. Dlatego zdecydowaliśmy, że powinien mniej zarabiać. Obniżyliśmy pensję do najniższej możliwej kwoty - wyjaśnia Dziura.
Z decyzją radnych nie zgadza się jednak wiceprezydent Sylwester Kwiecień, który zaskarżył uchwałę do wojewody. - To decyzja czysto propagandowa. Radni chcieli po prostu pokazać, że coś robią - uważa.
Podkreśla, że już podczas sesji zapowiadał, że uchwałę zaskarży. - Radca prawny przedstawiał wyroki Sądu Najwyższego w podobnych sprawach, w których była mowa, że radni muszą podjąć decyzję o obniżeniu pensji w obecności prezydenta - twierdzi. - Dzięki temu będziemy wiedzieć na przyszłość, czy uchwała może być podjęta w taki sposób.
Czekanie na Wojciecha B. może trochę potrwać, bo za przestępstwa, o które jest podejrzany, grozi mu nawet 10 lat więzienia.
Dziura uważa, że wiceprezydent nie ma racji. - Te wyroki pochodziły z lat 2003-2004. Późniejsze orzeczenia stwierdzały już, że prezydent nie musi być obecny przy podejmowaniu takiej uchwały. Rada może obniżyć mu pensję i nie potrzebuje do tego jego zgody - mówi.
Dodaje, że Kwiecień nie musiał zaskarżać uchwały. - Przecież i tak wszystkie podjęte uchwały trafiają do wojewody, która sprawdza, czy są zgodne z prawem - twierdzi.
- 16 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
-
Ile ma zarabiać prezydent po areszcie?
lumpior
11.02.12, 10:20
Skandal,draństwo.»
Najczęściej czytane24 htydzień
- Za mszę pogrzebową 1110 zł. I ani grosza mniej
- Galeria Korona otwarta. Pierwsza osoba ...
- Galeria Korona otwarta. Oblężony sklep z ...
- Sprawdź, ile ma władza. Starosta milioner
- Tłumy na imprezie w Galerii Korona. ...
- Radni nie dadzą więcej pieniędzy Koronie ...
- Czego jeszcze nie wiesz o Galerii Korona? ...





