Nasz komentarz. Strzelili sobie w stopę

Krzysztof Łakwa
11.02.2012 , aktualizacja: 11.02.2012 19:40
A A A Drukuj
"Mieć taki proces - znaczy już go przegrać" - mówi wuj Józefa K. Karol w "Procesie" Franza Kafki. W przypadku rozprawy Henryka Pawelca spokojnie można powiedzieć to samo.
Kielce. Henryk Pawelec po wyjściu z rozprawy przed sądem koleżeńskim
Fot. Paweł Małecki / Agencja Gazeta
Kielce. Henryk Pawelec po wyjściu z rozprawy przed sądem koleżeńskim
Jego proces przed sądem koleżeńskim kieleckiego oddziału Światowego Związku Żołnierzy AK składał się z dwóch rozpraw. Każda trwała około dwóch godzin. Tyle czasu potrzebowali sędziowie, by wymierzyć mu najwyższą karę, czyli wyrzucić go ze związku.

Jak wyglądały

Co się działo na sali rozpraw nie wiadomo? Andrzej Jankowski, przewodniczący sądu koleżeńskiego, nie wpuścił dziennikarzy na salę rozpraw. Sam też nie chciał powiedzieć, jak przebiega proces. Coś się tam jednak dziać musiało, skoro sędziowie ostatecznie ustalili, że Pawelec „w 2011 roku nazwał śp. Mariana Sołtysiaka » Barabasza «zbrodniarzem, którego upamiętnienie byłoby zbrodnią”. I trzeba go ze związku wyrzucić.

Tak dziwnej rozprawy jeszcze nie widziałem. Miałem wrażenie, że Panowie sędziowie zapomnieli, że wojna dawno się skończyła i w procesie nie można zadawać tylko jednego pytania: wróg to czy nie wróg?

Wiadomo, że sędziowie nie pokusili się o analizę faktów historycznych. Więcej! Unikali tego, jak mogli. Odrzucili przecież wniosek o przesłuchanie historyków zajmujących się historią oddziału "Wybranieccy", którym dowodził Marian Sołtysiak "Barabasz". Mogłoby się wtedy okazać przecież, że Pawelec miał rację i "Barabasz" nie był tak kryształowy, jak chcą go widzieć sędziowie.

"Mieć taki proces - znaczy już go przegrać" - mówi wuj Józefa K. Karol w "Procesie" Franza Kafki. W tym przypadku spokojnie można powiedzieć to samo. Ale nie to jest najsmutniejsze.

Najbardziej boli mnie, że sędziowie zapomnieli, że jest coś takiego jak ludzka godność, którą należy poszanować.

Zapomnieli, choć sądzili przecież Pawelca, za to że godność i pamięć o "Barabaszu" obraził.

Robili więc wszystko, żeby Pawelca upokorzyć i ukarać jeszcze przed ogłoszeniem wyroku. I to im się udało. Ten jeden z najstarszych żyjących partyzantów za każdym razem z sali rozpraw wychodził roztrzęsiony, wydawał się zagubiony w tej całej sprawie.

Jest też druga rzecz w tej całej sprawie. W sam raz na laurkę z okazji zbliżającej się 70. rocznicy przemianowania Związku Walki Zbrojnej na Armię Krajową. Ze ŚZŻAK wyklucza się bowiem prawdziwego AK-owca, który walczył przez całą II wojnę światową. Takich ludzi jest coraz mniej, bo przecież lata lecą. Nie mogę więc pojąć, dlaczego kolegom ze związku nie zależy na tym, aby wszyscy oni do ŚZŻAK należeli.

A zamiast nich przyjmuje się ludzi niemających z wojną nic wspólnego, takich którzy znają ją tylko z książek bądź opowieści. Sędziowie wystrzeliwując Pawelca, strzelili sobie w stopę. Róbcie tak dalej Panowie, a wasz związek z AK nie będzie miał już nic wspólnego.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 11 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów