Skandal w teatrze c.d.: Sieklucki wyjdzie na swoje
13.02.2012
, aktualizacja: 13.02.2012 12:50
- Tak jak reżyser Sieklucki domaga się od dyrektora kieleckiego teatru poszanowania dla własnej wolności artystycznej, tak dyrektor i reżyser Sieklucki powinien zrozumieć, że nie każdy aktor i nie w przypadku każdego spektaklu będzie chciał z nim współpracować - komentuje Ryszard Kozik z krakowskiej "Gazety Wyborczej"
ZOBACZ TAKŻE
- Policjant wyniósł zakupy w rękawach. Z Castoramy (14-02-12, 07:00)
- Tablica upamiętniająca Przemysława Gosiewskiego. W podzięce za uniwersytet (13-02-12, 16:19)
- Zmarł Edward Kotulski. Były policjant, przyjaciel teatru (13-02-12, 14:25)
- Co łączy nowego komendanta z Anią Wyszkoni? (13-02-12, 14:18)
- Jest już woda na Kopernika. Trwa walka na Panoramicznej (13-02-12, 13:54)
- Kino konesera w Heliosie. Film o baseballu (13-02-12, 13:18)
- Znikąd na szczyt. Film o Johnie Lennonie (13-02-12, 13:15)
- Eksplozja pieca! Ranny z poparzeniami twarzy w szpitalu (13-02-12, 12:57)
- Okradał kościół z datków na tacę. Jest w rękach policji (13-02-12, 11:48)
- NFZ, kebap, ZUS? Co w miejsce "Puchatka"? (13-02-12, 11:09)
- Michał Jurecki wśród gwiazd Ligi Mistrzów [WIDEO] (13-02-12, 11:00)
- Nowy komendant policji przyjdzie z Katowic (13-02-12, 10:39)
- Galeria Echo obniża ceny. Promocje w ponad stu sklepach [LISTA] (13-02-12, 10:32)
- Marcus Nilsson: Musimy korzystać z każdej okazji (13-02-12, 10:07)
- Nie odwołają wójta Tarłowa. Referendum nieważne (13-02-12, 09:25)
- Amatorzy wina plądrowali domki w Podmarzyszu (13-02-12, 08:57)
- Chciał włamać się do plebanii. Ale się rozmyślił (13-02-12, 08:39)
Afera wokół spektaklu "Dracula", który miał być wystawiony w kieleckim teatrze im. S.Żeromskiego rozniosła się echem po kraju. Nasz artykuł przedrukowała "Gazeta Wyborcza" w Krakowie, a szef tamtejszego działu kultury Ryszard Kozik skomentował w felietonie całą sytuację. Oto, co nasz kolega myśli o sprawie:
" W sobotę napisaliśmy o tym, że kielecki Teatr Żeromskiego odwołał przygotowywaną przez Piotra Siekluckiego premierę "Draculi" - w adaptowany tekst Brama Stokera wpleciono cytaty z markiza de Sade'a, Piera Paola Pasoliniego i Marii Janion. Dyrektor teatru twierdzi, że kolejne wersje tekstu były coraz ostrzejsze, za przykład dając początek scenariusza: "Ach, gdyby zamiast piekłem świat był ogromną niebiańską odbytnicą...", który nazywa artystyczną hucpą. Sieklucki odpowiada, że z ust dyrektora usłyszał ostrzejszą opinię: "Zbyt nihilistyczne, niemoralne, zepsute do szpiku kości, a poza tym biseksualne, czego Pan Bóg nie akceptuje".
I z czego tu się śmiać? Ano z tego, że jeszcze niedawno Sieklucki, rozsyłając e-mail promujący premierę "Lubiewa" w kierowanym przez siebie Teatrze Nowym, uznał za wskazane poinformować cały świat, że w Krakowie nie był w stanie skompletować obsady. Zwyczajnie w to nie wierzę, choć nie mam wątpliwości, że mógł usłyszeć jakieś odmowy, nawet ubrane w nie do końca poprawne politycznie słowa. Tyle że tak jak reżyser Sieklucki domaga się od dyrektora kieleckiego teatru poszanowania dla własnej wolności artystycznej, tak dyrektor i reżyser Sieklucki powinien zrozumieć, że nie każdy aktor i nie w przypadku każdego spektaklu będzie chciał z nim współpracować. I że ma prawo dokonania wyboru, nie ryzykując publicznego napiętnowania.
Prawdopodobnie zresztą Sieklucki to rozumie, w końcu nie podał żadnych nazwisk, a przede wszystkim zależało mu na wywołaniu aferki medialnej, która zwróci uwagę na spektakl. I tu dochodzimy do jeszcze jednego powodu, dla którego pozwalam sobie na lekki uśmiech. Otóż dziś prawdziwej cenzury już nie ma. Prace Drożyńskiej można obejrzeć w sieci, tam też można przeczytać scenariusz "Draculi". Krakowska artystka bez problemu znajdzie też - mam nadzieję - miejsce, w którym będzie mogła wystawić swoje hafty do cytatów z "Halki" (choć wielka szkoda, że nie wybrzmią w zaplanowanym kontekście), a Sieklucki teatr, w którym zrealizuje przedstawienie (w ostateczności może go przecież wystawić u siebie). Wtedy publiczność i krytycy ocenią jakość ich pracy. Ale nawet gdyby ta ostateczna ocena nie wypadła korzystnie, to oboje artyści i tak w naszej pamięci pozostaną kontrowersyjnymi, cenzurowanymi, budzącymi emocje. Czyli wyjdą na swoje".
Przeczytaj cały komentarz .
" W sobotę napisaliśmy o tym, że kielecki Teatr Żeromskiego odwołał przygotowywaną przez Piotra Siekluckiego premierę "Draculi" - w adaptowany tekst Brama Stokera wpleciono cytaty z markiza de Sade'a, Piera Paola Pasoliniego i Marii Janion. Dyrektor teatru twierdzi, że kolejne wersje tekstu były coraz ostrzejsze, za przykład dając początek scenariusza: "Ach, gdyby zamiast piekłem świat był ogromną niebiańską odbytnicą...", który nazywa artystyczną hucpą. Sieklucki odpowiada, że z ust dyrektora usłyszał ostrzejszą opinię: "Zbyt nihilistyczne, niemoralne, zepsute do szpiku kości, a poza tym biseksualne, czego Pan Bóg nie akceptuje".
I z czego tu się śmiać? Ano z tego, że jeszcze niedawno Sieklucki, rozsyłając e-mail promujący premierę "Lubiewa" w kierowanym przez siebie Teatrze Nowym, uznał za wskazane poinformować cały świat, że w Krakowie nie był w stanie skompletować obsady. Zwyczajnie w to nie wierzę, choć nie mam wątpliwości, że mógł usłyszeć jakieś odmowy, nawet ubrane w nie do końca poprawne politycznie słowa. Tyle że tak jak reżyser Sieklucki domaga się od dyrektora kieleckiego teatru poszanowania dla własnej wolności artystycznej, tak dyrektor i reżyser Sieklucki powinien zrozumieć, że nie każdy aktor i nie w przypadku każdego spektaklu będzie chciał z nim współpracować. I że ma prawo dokonania wyboru, nie ryzykując publicznego napiętnowania.
Prawdopodobnie zresztą Sieklucki to rozumie, w końcu nie podał żadnych nazwisk, a przede wszystkim zależało mu na wywołaniu aferki medialnej, która zwróci uwagę na spektakl. I tu dochodzimy do jeszcze jednego powodu, dla którego pozwalam sobie na lekki uśmiech. Otóż dziś prawdziwej cenzury już nie ma. Prace Drożyńskiej można obejrzeć w sieci, tam też można przeczytać scenariusz "Draculi". Krakowska artystka bez problemu znajdzie też - mam nadzieję - miejsce, w którym będzie mogła wystawić swoje hafty do cytatów z "Halki" (choć wielka szkoda, że nie wybrzmią w zaplanowanym kontekście), a Sieklucki teatr, w którym zrealizuje przedstawienie (w ostateczności może go przecież wystawić u siebie). Wtedy publiczność i krytycy ocenią jakość ich pracy. Ale nawet gdyby ta ostateczna ocena nie wypadła korzystnie, to oboje artyści i tak w naszej pamięci pozostaną kontrowersyjnymi, cenzurowanymi, budzącymi emocje. Czyli wyjdą na swoje".
Przeczytaj cały komentarz .
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Skrajny absurd w Kielcach. Dom na środku drogi
- Juwenalia 2012. Najlepsze przebrania na ...
- Juwenalia od 1999 roku. Zobacz, jak ...
- Galeria Korona. Pierwsza osoba o 6.25 ...
- Korona, galeria i Vive mistrzem. Tydzień ...
- Strażacy wzywani do kotów i owadów. Będą ...
- Tak było kiedyś, tak jest teraz. Kielce ...





