Policjant wyniósł zakupy w rękawach. Z Castoramy
14.02.2012
, aktualizacja: 13.02.2012 15:50
Kieleccy policjanci zatrzymali swojego kolegę z komendy wojewódzkiej w markecie budowlanym Castorama. W rękawach i pod kurtką próbował wynieść ze sklepu żarówki, szybkozłączki, a nawet brzeszczot
ZOBACZ TAKŻE
- Cała Polska zachwycona lodospadem na Kadzielni [ZDJĘCIA] (13-02-12, 21:00)
- Czarne chmury nad kieleckimi kopalniami (13-02-12, 21:00)
- Sandomierz. Dwie osoby podtrute czadem (13-02-12, 20:14)
- Śmierć w mieszkaniu na kieleckim Barwinku (13-02-12, 20:05)
- Tragedia w Ostrowcu. Nie żyje starsza pani (13-02-12, 19:55)
- Tablica upamiętniająca Przemysława Gosiewskiego. W podzięce za uniwersytet (13-02-12, 16:19)
- Po tragedii na al. Solidarności. Są świadkowie (13-02-12, 13:22)
- Skandal w teatrze c.d.: Sieklucki wyjdzie na swoje (13-02-12, 12:50)
Była niedziela 12 lutego kiedy pracownicy ochrony kieleckiego marketu Castorama zauważyli w kamerach monitoringu dziwnie zachowującego się klienta stoiska elektrycznego. Dziwnie, bo nie oglądał towaru i nie zwracał uwagi co wrzuca do koszyka. Gdy przeniósł się na kolejny dział, zrobiło się jeszcze ciekawiej. Mężczyzna wyciągnął nożyk, zaczął ciąć opakowania i wyrzucać je za regały a towar poupychał do rękawów i pod kurtkę. Na kasie zapłacił tylko za to co zostało mu na dnie koszyka i ruszył do wyjścia. Daleko jednak nie zaszedł - zatrzymała go ochrona i wezwała policję. Co funkcjonariusze znaleźli pod kurtką mężczyzny? Jedenaście żarówek, w tym pięć ledowych, piętnaście szybkozłączek, oczka halogenowe, brzeszczot i dwa nożyki. Wszystko warte 563 zł. Sam klient okazał się natomiast policjantem komendy wojewódzkiej z elitarnej grupy wsparcia wydziału ruchu drogowego, którą utworzono kilka lat temu do walki z pijanymi kierowcami.
W poniedziałek 29-letni funkcjonariusz stanął przed prokuratorem. - Został mu przedstawiony zarzut kradzieży i zastosowano poręczenie majątkowe w wysokości 2 tys. zł. Mężczyzna nie przyznał się do winy - powiedziała "Gazecie" prokurator Beata Zielińska-Janaszek, wiceszefowa prokuratury Kielce-Wschód. Jak więc tłumaczył żarówki poupychane w rękawach? - Twierdził, że schował część towaru, ponieważ nie mieścił mu się w koszyku, a przy kasie o tym zapomniał - informuje prokurator Zielińska-Janaszek.
- Wobec policjanta wszczęto już postępowanie dyscyplinarne w związku z tym zdarzeniem. Jeśli te zarzuty potwierdzi sąd czekają go bardzo poważne konsekwencje - wydalenie ze służby - mówi Kamil Tokarski z zespołu prasowego świętokrzyskiej policji. Tym bardziej, że to nie pierwsza nieciekawa historia z udziałem tego funkcjonariusza.
Jesienią ubiegłego roku przypadkowy kierowca powiadomił policję, że w Szczecnie w gminie Daleszyce leży w rowie osobowa honda. W środku spał właśnie ów policjant, kompletnie pijany - badanie alkomatem wykazało 2,28 promila alkoholu w organizmie. Policjanci zabrali mu wtedy prawo jazdy, a przełożeni zawiesili w czynnościach.
Dochodzenie w tej kwestii wykazało ostatecznie, że to nie on kierował autem, bo na policję zgłosił się potem rzekomy kierowca samochodu, ale policjant od tamtej pory nie pokazał się w pracy. Gdy został "odwieszony", poszedł na zwolnienie lekarskie.
W poniedziałek 29-letni funkcjonariusz stanął przed prokuratorem. - Został mu przedstawiony zarzut kradzieży i zastosowano poręczenie majątkowe w wysokości 2 tys. zł. Mężczyzna nie przyznał się do winy - powiedziała "Gazecie" prokurator Beata Zielińska-Janaszek, wiceszefowa prokuratury Kielce-Wschód. Jak więc tłumaczył żarówki poupychane w rękawach? - Twierdził, że schował część towaru, ponieważ nie mieścił mu się w koszyku, a przy kasie o tym zapomniał - informuje prokurator Zielińska-Janaszek.
- Wobec policjanta wszczęto już postępowanie dyscyplinarne w związku z tym zdarzeniem. Jeśli te zarzuty potwierdzi sąd czekają go bardzo poważne konsekwencje - wydalenie ze służby - mówi Kamil Tokarski z zespołu prasowego świętokrzyskiej policji. Tym bardziej, że to nie pierwsza nieciekawa historia z udziałem tego funkcjonariusza.
Jesienią ubiegłego roku przypadkowy kierowca powiadomił policję, że w Szczecnie w gminie Daleszyce leży w rowie osobowa honda. W środku spał właśnie ów policjant, kompletnie pijany - badanie alkomatem wykazało 2,28 promila alkoholu w organizmie. Policjanci zabrali mu wtedy prawo jazdy, a przełożeni zawiesili w czynnościach.
Dochodzenie w tej kwestii wykazało ostatecznie, że to nie on kierował autem, bo na policję zgłosił się potem rzekomy kierowca samochodu, ale policjant od tamtej pory nie pokazał się w pracy. Gdy został "odwieszony", poszedł na zwolnienie lekarskie.
- 9 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
13 głosów
-
Policjant wyniósł zakupy w rękawach. Z Castoramy
pixima
14.02.12, 07:55
No to teraz mozna zamknac policjanta i lekarza»
-
Policjant wyniósł zakupy w rękawach. Z Castoramy
jasio.4
14.02.12, 08:15
Złośliwi ciągle szkalują Polaków, pomawiając ich o złodziejstwo, gdy oni tylko odrzucają nauki "czarnych-sukienkowych" o boskich przykazaniach. Czy niespełna 600 zł zrujnuje Castoramę?»
-
Będą mu nachalnie wpychali do gardzieli
antek_maniak
15.02.12, 13:52
W więzieniu ten policjancik będzie miał raj na ziemi - codziennie będzie walony w kakao a następnie bedą mu wciskali do buzi po same cochones !»
Najczęściej czytane24 htydzień
- Za mszę pogrzebową 1110 zł. I ani grosza mniej
- Galeria Korona otwarta. Pierwsza osoba ...
- Galeria Korona otwarta. Oblężony sklep z ...
- Sprawdź, ile ma władza. Starosta milioner
- Tłumy na imprezie w Galerii Korona. ...
- Radni nie dadzą więcej pieniędzy Koronie ...
- Czego jeszcze nie wiesz o Galerii Korona? ...





