Zdesperowani przewoźnicy zablokują centrum Kielc?
15.02.2012
, aktualizacja: 15.02.2012 17:33
Szykują ogólnopolską pikietę, chcą nawet zablokować ulicę w centrum Kielc - to możliwe rozwiązania konfliktu przewoźników z kielecką firmą logistyczną Duda Transport&Spedition. - Obiecywali złote góry, a tak nie było - twierdzą przedsiębiorcy.
ZOBACZ TAKŻE
- Na Kościuszki jest ślisko. Ostrzeżcie kierowców (15-02-12, 20:55)
- Atak zimy. Ciężko ranni długo jechali do szpitala (15-02-12, 13:45)
- Kielecki Rynek gorzej oświetlony. Przez kierowcę (15-02-12, 10:56)
- Pijany spowodował wypadek. Ucierpiał roczny chłopczyk (15-02-12, 10:47)
- Zgrzeszyli z Niebiańskimi Bramami. Na 1200 zł (15-02-12, 10:32)
- Kierowcy do Gazety: na drogach jest fatalnie! (15-02-12, 09:26)
- Na ulicach koszmar. Droga do pracy dwa razy dłuższa (15-02-12, 08:58)
- Drogi ciężko przejezdne. Zima znów zaskoczyła (15-02-12, 08:11)
- Uwaga! Duża awaria wodociągu Na Stoku (15-02-12, 07:56)
- Pechowa droga w Makoszynie. Dwa wypadki nad ranem (15-02-12, 07:29)
- Dwa urzędy w jednym mieście różnie czytają przepisy (15-02-12, 00:00)
- PiS wyrzuci trzech radnych? (14-02-12, 23:00)
- Św. Krzyż bazyliką wiosną? (14-02-12, 23:00)
Protest z udziałem ok. 40 firm z całego kraju jest już zaplanowany. Odbędzie się w czwartek o 13 przed biurem Duda Transport&Spedition na ul. Warszawskiej. - Czujemy się oszukani, bo nie dostaliśmy zapłaty za swoją pracę - mówi jeden z przewoźników i dodaje, że zgłoszą też sprawę do prokuratury. Ostateczna forma działania też już została wymyślona - blokada ulicy w Kielcach.
Jak doszło do tego konfliktu? Zaczęło się niewinnie od ogłoszenia wspomnianej kieleckiej firmy w internecie. - Proponowali w nim przyzwoite warunki. Miałem dostawać 3,10 zł albo 3,40 zł za kilometr w zależności od tego, czy mam ładunek, czy nie. Jeszcze wydzierżawiłem od nich naczepę - opowiada przedsiębiorca. W praktyce żadnych pieniędzy nie dostał, chociaż przejeździł kilka tygodni. - Za to przyszło wezwanie do zapłaty za... dzierżawę naczepy. Potem okazało się jeszcze, że stawka za kilometr to tylko 2,64 zł minus 9 proc. A umowę dostałem nie na trzy miesiące, jak chciałem, tylko na 36 miesięcy - twierdzi mężczyzna. Dlaczego ją jednak podpisał na niekorzystnych dla siebie warunkach? - Musiałem czekać na gotowy dokument kilka godzin, byłem już zmęczony. Podsunęli mi taką, a nie właściwą - tłumaczy przewoźnik. Dodaje, że nie pomogły kilkunastokrotne interwencje u kontrahenta. - Nie dość, że nie dostałem zaległych pieniędzy i musiałem zwolnić pracowników, to jeszcze przysłali mi wezwanie do zapłacenia 250 tys. zł kary - dodaje.
Podobnie brzmi opowieść właściciela firmy przewozowej z Mazowsza. - Trafiłem tam przez własną głupotę. Obiecywali złote góry, dawali bardzo dobre stawki, w granicach 3 złote za kilometr - mówi przewoźnik. Twierdzi, że najpierw dostał wzór umowy do przeczytania i akceptacji. - Ale na ostateczny dokument musiałem czekać. Usłyszałem, że to jest to samo, co zaakceptowałem, więc podpisałem. A tak nie było - twierdzi przewoźnik. On też wydzierżawił naczepę. - Gdy się popsuła - wbrew zapewnieniom - okazało się, że to ja muszę odpowiadać za jej serwis. Stała kilka dni na ulicy, a po wszystkim jeszcze usłyszałem, że w takim razie to oni rezygnują ze współpracy. Potem przysłali wezwanie do zapłaty na jakieś ćwierć miliona złotych - twierdzi przewoźnik.
Przedstawiciele Duda Transport & Spedition o planowanej pikiecie nic nie wiedzą. Nie spodziewają się jej, bo Wojciech Stachowicz-Szczepanik, pełnomocnik firmy, w przesłanym nam oświadczeniu podkreśla, że spółka ze swoich obowiązków wywiązuje się należycie. "Wysokość wynagrodzenia oraz terminy jego płatności zostały wspólnie ustalone pomiędzy stronami i są przestrzegane (...)". Prawnik zaznacza, że kontrakty były podpisane przez przedsiębiorców, "zatem wpływ na ich kształt miały osoby prowadzące działalność zarobkową w sposób profesjonalny. Twierdzenia, jakoby osoba prowadząca działalność gospodarczą nie uzgodniła uprzednio podpisanej przez siebie umowy, są całkowicie nieprawdziwe".
Przedstawiciel kieleckiej firmy nie wyklucza, że mogło dojść do nałożenia kar: "Spółka spotkała na swojej drodze kilku nieuczciwych przedsiębiorców, którzy nie przejawiali woli współpracy, wprowadzali wielokrotnie spółkę w błąd oraz dopuszczali się nadużywania postanowień umowy. W niniejszych przypadkach umowy zostały rozwiązane i pewnie z tego tytułu wynikają przytoczone zarzuty" - czytamy w oświadczeniu.
Zaskakujący jest finał korespondencji. "Podkreślam jednak, iż sprawy zmierzają w kierunku polubownego rozstrzygnięcia" - zapewnia pełnomocnik.
Jak doszło do tego konfliktu? Zaczęło się niewinnie od ogłoszenia wspomnianej kieleckiej firmy w internecie. - Proponowali w nim przyzwoite warunki. Miałem dostawać 3,10 zł albo 3,40 zł za kilometr w zależności od tego, czy mam ładunek, czy nie. Jeszcze wydzierżawiłem od nich naczepę - opowiada przedsiębiorca. W praktyce żadnych pieniędzy nie dostał, chociaż przejeździł kilka tygodni. - Za to przyszło wezwanie do zapłaty za... dzierżawę naczepy. Potem okazało się jeszcze, że stawka za kilometr to tylko 2,64 zł minus 9 proc. A umowę dostałem nie na trzy miesiące, jak chciałem, tylko na 36 miesięcy - twierdzi mężczyzna. Dlaczego ją jednak podpisał na niekorzystnych dla siebie warunkach? - Musiałem czekać na gotowy dokument kilka godzin, byłem już zmęczony. Podsunęli mi taką, a nie właściwą - tłumaczy przewoźnik. Dodaje, że nie pomogły kilkunastokrotne interwencje u kontrahenta. - Nie dość, że nie dostałem zaległych pieniędzy i musiałem zwolnić pracowników, to jeszcze przysłali mi wezwanie do zapłacenia 250 tys. zł kary - dodaje.
Podobnie brzmi opowieść właściciela firmy przewozowej z Mazowsza. - Trafiłem tam przez własną głupotę. Obiecywali złote góry, dawali bardzo dobre stawki, w granicach 3 złote za kilometr - mówi przewoźnik. Twierdzi, że najpierw dostał wzór umowy do przeczytania i akceptacji. - Ale na ostateczny dokument musiałem czekać. Usłyszałem, że to jest to samo, co zaakceptowałem, więc podpisałem. A tak nie było - twierdzi przewoźnik. On też wydzierżawił naczepę. - Gdy się popsuła - wbrew zapewnieniom - okazało się, że to ja muszę odpowiadać za jej serwis. Stała kilka dni na ulicy, a po wszystkim jeszcze usłyszałem, że w takim razie to oni rezygnują ze współpracy. Potem przysłali wezwanie do zapłaty na jakieś ćwierć miliona złotych - twierdzi przewoźnik.
Przedstawiciele Duda Transport & Spedition o planowanej pikiecie nic nie wiedzą. Nie spodziewają się jej, bo Wojciech Stachowicz-Szczepanik, pełnomocnik firmy, w przesłanym nam oświadczeniu podkreśla, że spółka ze swoich obowiązków wywiązuje się należycie. "Wysokość wynagrodzenia oraz terminy jego płatności zostały wspólnie ustalone pomiędzy stronami i są przestrzegane (...)". Prawnik zaznacza, że kontrakty były podpisane przez przedsiębiorców, "zatem wpływ na ich kształt miały osoby prowadzące działalność zarobkową w sposób profesjonalny. Twierdzenia, jakoby osoba prowadząca działalność gospodarczą nie uzgodniła uprzednio podpisanej przez siebie umowy, są całkowicie nieprawdziwe".
Przedstawiciel kieleckiej firmy nie wyklucza, że mogło dojść do nałożenia kar: "Spółka spotkała na swojej drodze kilku nieuczciwych przedsiębiorców, którzy nie przejawiali woli współpracy, wprowadzali wielokrotnie spółkę w błąd oraz dopuszczali się nadużywania postanowień umowy. W niniejszych przypadkach umowy zostały rozwiązane i pewnie z tego tytułu wynikają przytoczone zarzuty" - czytamy w oświadczeniu.
Zaskakujący jest finał korespondencji. "Podkreślam jednak, iż sprawy zmierzają w kierunku polubownego rozstrzygnięcia" - zapewnia pełnomocnik.
- 3 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
6 głosów
-
Zdesperowani przewoźnicy zablokują centrum Kielc?
1dominik1983
15.02.12, 18:45
HEHE śmiechu warte podpisywali umowy bo byli zmęczeni, jak się ktoś nie nadaje do intersów to neich ich nie robi.»
Najczęściej czytane24 htydzień
- Za mszę pogrzebową 1110 zł. I ani grosza mniej
- Galeria Korona otwarta. Pierwsza osoba ...
- Galeria Korona otwarta. Oblężony sklep z ...
- Sprawdź, ile ma władza. Starosta milioner
- Tłumy na imprezie w Galerii Korona. ...
- Radni nie dadzą więcej pieniędzy Koronie ...
- Czego jeszcze nie wiesz o Galerii Korona? ...





