Kibic nazwał premiera "medialną dziwką". Jest wyrok
16.02.2012
, aktualizacja: 16.02.2012 15:50
Student KUL-u, który pisał kontrowersyjne felietony do gazetki Stowarzyszenia Kibiców Korony Kielce "Złocisto-Krwiści", prawomocnie skazany na prace społeczne. W jednym grzmiał o "czarnym rasizmie", który zagraża "białym, rdzennym mieszkańcom" zachodniej Europy, w drugim obraził premiera, nazywając go "zwyczajnym ćwokiem i prostakiem" oraz "medialną dziwką".
W czwartek Sąd Okręgowy w Kielcach odrzucił apelację oskarżonego i utrzymał w mocy wyrok, jaki we wrześniu ub.r. zapadł w tej sprawie przed sądem pierwszej instancji.
Sąd Rejonowy w Kielcach uznał wtedy Karola L., 21-letniego studenta administracji na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, za winnego dwóch zarzutów: publicznego znieważenia grupy ludności z powodu jej przynależności rasowej oraz znieważenia i poniżenia premiera RP. Karol L. został za to skazany na karę ośmiu miesięcy ograniczenia wolności poprzez 24 godziny nieodpłatnych kontrolowanych prac społecznych w każdym z miesięcy.
Proces dotyczył dwóch felietonów, jakie student napisał do gazetki Stowarzyszenia Kibiców Korony Kielce "Złocisto-Krwiści". W jednym grzmiał o "czarnym rasizmie", który zagraża "białym, rdzennym mieszkańcom" zachodniej Europy, a wkrótce i Polsce, zaś emigrantów nazywał "kolorowymi osobnikami" i "intruzami", którzy mieszkają "w lepiankach z gówna wielbłąda zmieszanego razem z błotem". W drugiej publikacji premiera nazwał "zwyczajnym ćwokiem i prostakiem, medialną dziwką, bezradnym sukinsynem i specjalistą od PR, od którego mógłby się uczyć sam Joseph Goebbels".
- Konstytucja gwarantuje nam wolność słowa, czyli prawo do wyrażania swoich poglądów i krytyki, ale konstytucja mówi też, że każdy jest zobowiązany szanować prawa i wolności innych. I nie może być tak, że w ramach wolności słowa naruszana jest cześć, godność i szacunek innych - podkreślał w uzasadnieniu wyroku pierwszej instancji sędzia Krzysztof Armański. Dodał, że określenia w felietonach Karola L. były wulgarne i pogardliwe, a oskarżony zdawał sobie sprawę, co pisze i dla kogo. Gazetka rozprowadzana była głównie wśród kibiców.
Obrońca oskarżonego mecenas Andrzej Michalczuk, który wnioskował o umorzenie postępowania, tak komentował wyrok sądu rejonowego. - Ta cała sprawa w ogóle nie powinna trafić na wokandę. Bo nikt się na te słowa nie obraził poza "Gazetą Wyborczą" - stwierdził. W naszych artykułach zwróciliśmy bowiem uwagę na kontrowersyjne treści felietonu o "czarnym rasizmie" i po tej publikacji prokuratura wszczęła śledztwo, dopatrując się potem przestępstwa także w kolejnym felietonie dotyczącym premiera.
- Karol L. to młody, oczytany człowiek, który patrzy szeroko na świat. Pisząc felietony, posiłkował się autorytetem Oriany Fallaci, która jako pierwsza odważyła się podnieść problem rasizmu czarnych wobec białych - podkreślał w sądzie mecenas Michalczuk.
Sam student tłumaczył: "Nie chciałem nikogo obrażać. To było wtedy, gdy na Litwie grupa kibiców wszczęła burdę, a premier potępił za to wszystkich kibiców. Poczułem się urażony". Podkreślał też, że drugi raz by tak nie postąpił, a nauczką dla niego stało się już postępowanie karne i napiętnowanie w mediach.
W czwartek Sąd Okręgowy w Kielcach uznał apelację obrońcy oskarżonego za bezzasadną. Przewodnicząca składu orzekającego Alina Bojara podkreśliła, że oskarżony nie działał pod wpływem emocji, ale z zamiarem przemyślanym, a swoje artykuły kierował do osób podatnych na takie poglądy.
Zdaniem sądu znamienne są już tytuły artykułów: "Czarny rasizm" i "Moja mowa nienawiści", które wskazują na przemyślany charakter działań oskarżonego. Sąd nie miał wątpliwości, że słowa Karola L. o mieszkańcach lepianek, "kolorowych zbierających się w stadach zwanych gangami" czy wyrażające sprzeciw autora wobec udziału w reprezentacji narodowej - obok rodowitych Polaków - Murzynów stanowią znieważenie grupy ludności z powodu przynależności rasowej.
Według sądu zniewagą są też słowa użyte pod adresem prezesa Rady Ministrów, jako konstytucyjnego organu RP, m.in. "ćwok i prostak", oraz nawiązanie do postaci Goebbelsa. Zdaniem sądu zachowania oskarżonego nie było wymierzone w konkretną osobę, ale w konstytucyjny organ RP. Nawet jeśli - zastrzegł sąd - miały miejsce stwierdzenia premiera, że nie czuje się obrażony krytyką pod jego adresem - nie dyskwalifikuje to ustaleń poczynionych w tej sprawie. Czym inny jest krytyka, a czym innym naruszanie prawa - uznał sąd.
- Konstytucyjne prawo do wyrażania poglądów, prawo do krytyki, przestaje funkcjonować, albo doznaje ograniczeń wtedy, kiedy osoba, która z niego korzysta, tego prawa nadużywa. Jeśli sformułowania mają postać zniewag i poniżeń, nie można mówić o korzystaniu z tego prawa, ale o jego nadużywaniu - powiedziała sędzia Bojara.
Sędzia zwróciła też uwagę na to, że oskarżony, będąc osobą wykształconą i inteligentną - co podkreślał wielokrotnie jego obrońca - dokładnie wiedział, co pisze, i miał możliwość dokonania wyboru między tym, co jest dobre, a co złe. Sąd zgodził się z argumentacją prokurator, według której od studenta oczekuje się czegoś więcej niż od osób, które wiedzy nie posiadają.
Wyrok jest prawomocny.
Sąd Rejonowy w Kielcach uznał wtedy Karola L., 21-letniego studenta administracji na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, za winnego dwóch zarzutów: publicznego znieważenia grupy ludności z powodu jej przynależności rasowej oraz znieważenia i poniżenia premiera RP. Karol L. został za to skazany na karę ośmiu miesięcy ograniczenia wolności poprzez 24 godziny nieodpłatnych kontrolowanych prac społecznych w każdym z miesięcy.
Proces dotyczył dwóch felietonów, jakie student napisał do gazetki Stowarzyszenia Kibiców Korony Kielce "Złocisto-Krwiści". W jednym grzmiał o "czarnym rasizmie", który zagraża "białym, rdzennym mieszkańcom" zachodniej Europy, a wkrótce i Polsce, zaś emigrantów nazywał "kolorowymi osobnikami" i "intruzami", którzy mieszkają "w lepiankach z gówna wielbłąda zmieszanego razem z błotem". W drugiej publikacji premiera nazwał "zwyczajnym ćwokiem i prostakiem, medialną dziwką, bezradnym sukinsynem i specjalistą od PR, od którego mógłby się uczyć sam Joseph Goebbels".
- Konstytucja gwarantuje nam wolność słowa, czyli prawo do wyrażania swoich poglądów i krytyki, ale konstytucja mówi też, że każdy jest zobowiązany szanować prawa i wolności innych. I nie może być tak, że w ramach wolności słowa naruszana jest cześć, godność i szacunek innych - podkreślał w uzasadnieniu wyroku pierwszej instancji sędzia Krzysztof Armański. Dodał, że określenia w felietonach Karola L. były wulgarne i pogardliwe, a oskarżony zdawał sobie sprawę, co pisze i dla kogo. Gazetka rozprowadzana była głównie wśród kibiców.
Obrońca oskarżonego mecenas Andrzej Michalczuk, który wnioskował o umorzenie postępowania, tak komentował wyrok sądu rejonowego. - Ta cała sprawa w ogóle nie powinna trafić na wokandę. Bo nikt się na te słowa nie obraził poza "Gazetą Wyborczą" - stwierdził. W naszych artykułach zwróciliśmy bowiem uwagę na kontrowersyjne treści felietonu o "czarnym rasizmie" i po tej publikacji prokuratura wszczęła śledztwo, dopatrując się potem przestępstwa także w kolejnym felietonie dotyczącym premiera.
- Karol L. to młody, oczytany człowiek, który patrzy szeroko na świat. Pisząc felietony, posiłkował się autorytetem Oriany Fallaci, która jako pierwsza odważyła się podnieść problem rasizmu czarnych wobec białych - podkreślał w sądzie mecenas Michalczuk.
Sam student tłumaczył: "Nie chciałem nikogo obrażać. To było wtedy, gdy na Litwie grupa kibiców wszczęła burdę, a premier potępił za to wszystkich kibiców. Poczułem się urażony". Podkreślał też, że drugi raz by tak nie postąpił, a nauczką dla niego stało się już postępowanie karne i napiętnowanie w mediach.
W czwartek Sąd Okręgowy w Kielcach uznał apelację obrońcy oskarżonego za bezzasadną. Przewodnicząca składu orzekającego Alina Bojara podkreśliła, że oskarżony nie działał pod wpływem emocji, ale z zamiarem przemyślanym, a swoje artykuły kierował do osób podatnych na takie poglądy.
Zdaniem sądu znamienne są już tytuły artykułów: "Czarny rasizm" i "Moja mowa nienawiści", które wskazują na przemyślany charakter działań oskarżonego. Sąd nie miał wątpliwości, że słowa Karola L. o mieszkańcach lepianek, "kolorowych zbierających się w stadach zwanych gangami" czy wyrażające sprzeciw autora wobec udziału w reprezentacji narodowej - obok rodowitych Polaków - Murzynów stanowią znieważenie grupy ludności z powodu przynależności rasowej.
Według sądu zniewagą są też słowa użyte pod adresem prezesa Rady Ministrów, jako konstytucyjnego organu RP, m.in. "ćwok i prostak", oraz nawiązanie do postaci Goebbelsa. Zdaniem sądu zachowania oskarżonego nie było wymierzone w konkretną osobę, ale w konstytucyjny organ RP. Nawet jeśli - zastrzegł sąd - miały miejsce stwierdzenia premiera, że nie czuje się obrażony krytyką pod jego adresem - nie dyskwalifikuje to ustaleń poczynionych w tej sprawie. Czym inny jest krytyka, a czym innym naruszanie prawa - uznał sąd.
- Konstytucyjne prawo do wyrażania poglądów, prawo do krytyki, przestaje funkcjonować, albo doznaje ograniczeń wtedy, kiedy osoba, która z niego korzysta, tego prawa nadużywa. Jeśli sformułowania mają postać zniewag i poniżeń, nie można mówić o korzystaniu z tego prawa, ale o jego nadużywaniu - powiedziała sędzia Bojara.
Sędzia zwróciła też uwagę na to, że oskarżony, będąc osobą wykształconą i inteligentną - co podkreślał wielokrotnie jego obrońca - dokładnie wiedział, co pisze, i miał możliwość dokonania wyboru między tym, co jest dobre, a co złe. Sąd zgodził się z argumentacją prokurator, według której od studenta oczekuje się czegoś więcej niż od osób, które wiedzy nie posiadają.
Wyrok jest prawomocny.
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
149 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień
- Za mszę pogrzebową 1110 zł. I ani grosza mniej
- Galeria Korona otwarta. Pierwsza osoba ...
- Galeria Korona otwarta. Oblężony sklep z ...
- Sprawdź, ile ma władza. Starosta milioner
- Tłumy na imprezie w Galerii Korona. ...
- Radni nie dadzą więcej pieniędzy Koronie ...
- Czego jeszcze nie wiesz o Galerii Korona? ...




