Wicemarszałek Świercz: 2:1 dla pani redaktor
17.02.2012
, aktualizacja: 16.02.2012 19:43
Doszedłem do wniosku, że nie mogę się nie odnieść do artykułu Angeliny Kosiek dotyczącego mojej osoby zamieszczonego w sobotnim (4.02.2012) wydaniu "Gazety" i na mocy prawa prasowego żądam publikacji niniejszego listu - pisze do "Gazety" wicemarszałek województwa Grzegorz Świercz.
ZOBACZ TAKŻE
- Ojrzyński: Pokazać nową, lepszą twarz (19-02-12, 09:00)
- Quiz dla posłów. Kopyciński i Cedzyński oblali na całego (17-02-12, 14:05)
- Kompleksowa akcja policji. Eskortowali staruszka do banku (17-02-12, 12:27)
- Zmarł Tadeusz Bartos. Były senator SLD (17-02-12, 11:48)
- Zima jeszcze przytrzyma. Zwierzęta nie czują wiosny (17-02-12, 11:11)
- Stypendia dla uczniów z pasją. Wystarczy mieć pomysł (17-02-12, 10:52)
- Zaginął 24-letni mężczyzna. Policja prosi o pomoc (17-02-12, 09:08)
- Zima na drogach: większość odśnieżona, ale znów pada (17-02-12, 08:16)
- "Ciepłe guziki" w autobusach? MPK jest na tak (17-02-12, 07:00)
- Historia zrobiła koło. Jak sądzili partyzanta (17-02-12, 06:00)
- Na Sandomierskiej autobusy podjeżdżają hurtem (17-02-12, 05:00)
- Osiedle jak twierdza. Z zimnej wojny (16-02-12, 23:00)
- Protest przewoźników. "Duda to ci się nie uda" (16-02-12, 19:57)
Zgodnie z moimi najszczerszymi przekonaniami wolne media stanowią fundament demokracji. Ich misją i obowiązkiem jest piętnowanie łamania prawa przez osoby sprawujące władzę. Z mocy woli wyborców i porozumień koalicyjnych w grudniu 2010 wszedłem do grona takich osób i choć naprawdę uważam, że sprawowana władza jest w dużej mierze iluzoryczna, ocenie mediów podlegam. Jako obywatel życzę sobie, żeby ocena ta była sprawiedliwa i obiektywna. Po przeczytaniu artykułu nie rozumiem, na czym polega potworność popełnionej przeze mnie zbrodni. Może jest tak dlatego, że autorka nie podała żadnego przepisu prawa, który naruszyłem (a moim zdaniem wypadałoby w tak obszernym tekście). Nie wiem także, na czym miałaby polegać rzekoma moralna dwuznaczność sytuacji. W szpitalu na Czarnowie pracowałem PRZED objęciem funkcji wicemarszałka. W swojej kampanii wyborczej wielokrotnie namawiałem wyborców do głosowania na ludzi, którzy po zakończonej kadencji mają dokąd wrócić, bo daje to gwarancję, że nie będą się kurczowo trzymać swojego stanowiska. Po wyborze do zarządu województwa zrezygnowałem z zatrudnienia w ramach etatu w szpitalu. Ponieważ jednak nie chciałem tracić kontaktu z zawodem, zwróciłem się do szefa zespołu radców prawnych urzędu marszałkowskiego (doskonałego prawnika obsługującego również sejmik wojewódzki i absolutnie niezwiązanego ze mną jakimkolwiek stosunkiem podległości służbowej) o opinię prawną dotyczącą możliwości świadczenia przez mnie dyżurów lekarskich w szpitalu podległym UM. Umowę podpisałem dopiero po uzyskaniu tej opinii. Nigdy nie ukrywałem faktu, że dyżuruję w szpitalu na Czarnowie - przeciwnie, wielokrotnie mówiłem o tym publicznie, w tym w wywiadach udzielanych regionalnym mediom. Wiedziała o tym również Angelina Kosiek i przez ponad rok nie uznawała mojej aktywności zawodowej za naganną. Cóż się zatem zmieniło? Tylko jedno - wynikła różnica zdań na temat obsady stanowiska dyrektora Świętokrzyskiego Centrum Ratownictwa Medycznego i Transportu Sanitarnego w Kielcach. Pani Kosiek nawet nie usiłuje udawać bezstronności w tej sprawie. Wielokrotnie w swoich artykułach podawała nieprawdziwe informacje o moim wykluczeniu z komisji konkursowej, doskonale wiedząc, że się z niej wycofałem. Mimo zapoznania się z opinią prawną stwierdzającą nieważność postępowania konkursowego z mocy samego prawa, usiłuje powiązać mnie z tym za pomocą absurdalnej teorii spiskowej. W mojej opinii w artykule postanowiła dokopać mi ostatecznie. Jaki bowiem związek z moim rzekomym nadużywaniem władzy ma fakt, że zostałem zwolniony ze szpitala, w którym pracowałem poprzednio? To nie jest polemika z moimi poglądami. To próba wykorzystania wykonywanego zawodu do wytworzenia wokół mnie negatywnej atmosfery. A notabene w szpitalu na Czarnowie pracuje także p.o. dyrektora pogotowia p. Marta Solnica. Szpital zawiera z pogotowiem umowy handlowe. Istnieje konflikt interesów? Według mnie nie, bo wierzę w mądrość i zdrowy rozsądek dyrektorów. Zastanawiam się jednak, czy nie zareagować na tę okoliczność. Nie wiem bowiem, jakiego artykułu się spodziewać - "Zemsta Świercza", jeśli uznam sytuację za niewłaściwą, czy "Świercz toleruje łamanie prawa", jeśli postąpię inaczej. No cóż - w naszym regionie to "Gazeta" wyznacza granicę dobrego smaku. Doskonale wiem, że ten tekst zostanie opatrzony komentarzem i będzie 2:1 dla pani redaktor, ale nic to - uważam że warto.
A. Kosiek odpowiada: Czuję się doceniona
Wicemarszałek Grzegorz Świercz najwidoczniej przyjął zasadę, że najlepszą obroną jest atak, a ktokolwiek śmie myśleć inaczej niż on, od razu staje się śmiertelnym wrogiem. Czuję się zatem niezwykle doceniona, że znalazłam się w tym szacownym, niemałym gronie.
Ale z całą stanowczością mogę pana zapewnić, że po historii z obsadzeniem dyrektora świętokrzyskiego pogotowia wcale nie jest mi z tego powodu smutno. Moim (i chyba nie tylko moim) zdaniem to właśnie w pana zachowaniu zabrakło bezstronności. Ja wiem, że wygrana Marty Solnicy w pierwszym październikowym konkursie na dyrektora pogotowia okazała się dla pana potężnym ciosem. Przecież od dawna mówił pan, że pogotowiem powinien pokierować "ktoś z zewnątrz", a tu się okazało że najlepsza okazała się dotychczasowa wicedyrektorka. Konkurs udało się unieważnić po pana staraniach. W drugim konkursie wprawdzie pana nie było, ale pana rola okazała się znów nieoceniona. To na pana ręce trafił później wniosek o unieważnienie konkursu złożony przez jednego z kandydatów. To pan z triumfem ogłaszał, że konkurs ma podstawy do unieważnienia. Dlaczego podjął się pan tej roli, skoro cały czas uparcie pan twierdzi, że dla dobra sprawy postanowił się wycofać z prac komisji?
Na antenie Radia Kielce zdradził pan swoje plany względem świętokrzyskiego pogotowia, a konkretnie zapowiedź reformy, której pani Solnica może nie podołać. Moim zdaniem to chyba jedna z ostatnich (poza szpitalem na Czarnowie, w którym pan pracuje) placówek podległych marszałkowi, która powinna zostać zreformowana. Ale wszyscy doskonale wiedzą, że z zadłużonym do granic możliwości Świętokrzyskim Centrum Onkologii czy przeinwestowanym w sale operacyjne szpitalem w Czerwonej Górze z różnych względów łatwo panu nie pójdzie. Postanowił więc pan z całym uporem i stanowczością zająć się reformą zreformowanego, świetnie funkcjonującego pogotowia. Placówki, która jako pierwsza w kraju uruchomiła centralną dyspozytornię, ma dobrze wyposażone karetki i obsługuje całe województwo. Przypuszczam, że kiedy te pana reformy wejdą w życie, będziemy mieli, o czym pisać...
Panie marszałku, czy naprawdę nie widzi pan nic złego w dyżurowaniu w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym? Bo mnie jakoś trudno pogodzić się z pana argumentacją. Fakt, nie jest pan już etatowym pracownikiem, ale nadal pan tam dyżuruje. Jaką różnicę robi to, czy jest pan lekarzem szpitala na Czarnowie raz w miesiącu czy raz w tygodniu? Moim zdaniem żadną. Nadal wykonuje pan pracę dla lecznicy, którą na co dzień pan nadzoruje. Oczywiście, nikt panu nie każe tracić kontaktu z zawodem, ale automatycznie powstaje pytanie: dlaczego wybrał pan sobie akurat podległy szpital?
A. Kosiek odpowiada: Czuję się doceniona
Wicemarszałek Grzegorz Świercz najwidoczniej przyjął zasadę, że najlepszą obroną jest atak, a ktokolwiek śmie myśleć inaczej niż on, od razu staje się śmiertelnym wrogiem. Czuję się zatem niezwykle doceniona, że znalazłam się w tym szacownym, niemałym gronie.
Ale z całą stanowczością mogę pana zapewnić, że po historii z obsadzeniem dyrektora świętokrzyskiego pogotowia wcale nie jest mi z tego powodu smutno. Moim (i chyba nie tylko moim) zdaniem to właśnie w pana zachowaniu zabrakło bezstronności. Ja wiem, że wygrana Marty Solnicy w pierwszym październikowym konkursie na dyrektora pogotowia okazała się dla pana potężnym ciosem. Przecież od dawna mówił pan, że pogotowiem powinien pokierować "ktoś z zewnątrz", a tu się okazało że najlepsza okazała się dotychczasowa wicedyrektorka. Konkurs udało się unieważnić po pana staraniach. W drugim konkursie wprawdzie pana nie było, ale pana rola okazała się znów nieoceniona. To na pana ręce trafił później wniosek o unieważnienie konkursu złożony przez jednego z kandydatów. To pan z triumfem ogłaszał, że konkurs ma podstawy do unieważnienia. Dlaczego podjął się pan tej roli, skoro cały czas uparcie pan twierdzi, że dla dobra sprawy postanowił się wycofać z prac komisji?
Na antenie Radia Kielce zdradził pan swoje plany względem świętokrzyskiego pogotowia, a konkretnie zapowiedź reformy, której pani Solnica może nie podołać. Moim zdaniem to chyba jedna z ostatnich (poza szpitalem na Czarnowie, w którym pan pracuje) placówek podległych marszałkowi, która powinna zostać zreformowana. Ale wszyscy doskonale wiedzą, że z zadłużonym do granic możliwości Świętokrzyskim Centrum Onkologii czy przeinwestowanym w sale operacyjne szpitalem w Czerwonej Górze z różnych względów łatwo panu nie pójdzie. Postanowił więc pan z całym uporem i stanowczością zająć się reformą zreformowanego, świetnie funkcjonującego pogotowia. Placówki, która jako pierwsza w kraju uruchomiła centralną dyspozytornię, ma dobrze wyposażone karetki i obsługuje całe województwo. Przypuszczam, że kiedy te pana reformy wejdą w życie, będziemy mieli, o czym pisać...
Panie marszałku, czy naprawdę nie widzi pan nic złego w dyżurowaniu w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym? Bo mnie jakoś trudno pogodzić się z pana argumentacją. Fakt, nie jest pan już etatowym pracownikiem, ale nadal pan tam dyżuruje. Jaką różnicę robi to, czy jest pan lekarzem szpitala na Czarnowie raz w miesiącu czy raz w tygodniu? Moim zdaniem żadną. Nadal wykonuje pan pracę dla lecznicy, którą na co dzień pan nadzoruje. Oczywiście, nikt panu nie każe tracić kontaktu z zawodem, ale automatycznie powstaje pytanie: dlaczego wybrał pan sobie akurat podległy szpital?
- 64 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
11 głosów
-
Wicemarszałek Świercz: 2:1 dla pani redaktor
jjanosikk
17.02.12, 07:10
>świetna riosta pani Angeliny Kosek.Pan wicemarszałek Świercz powinien zapytać o zdanie w tej sprawie swojego szefa marszałka Jarubasa.Pokory,pokory zalecam panie wicemarszałku.»
-
Wicemarszałek Świercz: 2:1 dla pani redaktor
matuzalem.1
17.02.12, 10:33
Jak dla mnie Świercz jest chory psychicznie z nienawiści. W tych swoich wypocinach zapomniał napisać, jak to się mścił na Rafale Szpaku, dyrektorze szpitala z ul. Prostej w Kielcach. To co »
-
Wicemarszałek Świercz: 2:1 dla pani redaktor
conan45
18.02.12, 05:05
Pani Angelino jest Pani najlepsza. »
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć
