Sprawa jest bardzo delikatna. Jak bardzo, pokazuje przykład pani Magdy, która kilkanaście dni temu poroniła w szóstym tygodniu ciąży. Leżała w kieleckim Szpitalu św. Aleksandra. - Niedługo po tym, jak synowa wróciła do domu, odwiedziły ją panie z Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie. Powiedziały, że musi pójść do urzędu miasta, wybrać imię i płeć dla płodu, który teraz jest w chłodni. I zająć się pochówkiem - opowiada pani Elżbieta, jej teściowa. Po tej wizycie pani Magda zemdlała.
- Ona chciała o tym jak najszybciej zapomnieć, nie chciała grobu dla kilkutygodniowego zarodka. A tymczasem okazuje się, że dla pracowników szpitala i MOPR-u ważniejszy jest obumarły płód niż zdrowie kobiety, która wiele przeszła - podkreśla jej teściowa.
Ta sytuacja to skutek przepisów - rozporządzenia ministra zdrowia - które dały wszystkim dzieciom urodzonym martwo, bez względu na czas trwania ciąży, prawo do pochówku i metryki. Weszły w życie w 2007 roku - wcześniej dziecko można było pochować tylko wtedy, gdy przyszło na świat po 22. tygodniu ciąży. Tyle że nowe przepisy są różnie interpretowane przez szpitale.
Szpital św. Aleksandra w Kielcach przyjął taką praktykę - jeśli rodzice nie są zainteresowani pochówkiem płodu, zgłasza ten fakt do MOPR-u, który organizuje pogrzeb na koszt gminy. - Działamy zgodnie z przepisami prawa, które określają, że w takich sytuacjach bez względu na czas trwania ciąży postępowanie jest takie samo jak w przypadku zwłok dorosłego człowieka. Muszą zostać pochowane - tłumaczy dr Artur Lepiarczyk, zastępca dyrektora ds. medycznych.
Podobne stanowisko ma MOPR. - Lekarz może uznać poronienie za ciążę bezzarodkową lub płód. W tym drugim przypadku jest konieczność zorganizowania pochówku - twierdzi Anna Majewska, pedagog z MOPR-u, przeprowadzająca rozmowy na ten temat z kobietami, które poroniły. - Informuję ich o tym bardzo delikatnie. Matki mogą same zorganizować pochówek. Część z nich jednak chce o tym zapomnieć i zleca to nam - dodaje.
Ale na tym się nie kończy. Rodzice muszą zarejestrować dziecko w USC i wybrać dla niego imię. Wcześniej, jeszcze w szpitalu, konieczne jest określenie płci, co jest czystą fikcją, bo w przypadku kilkutygodniowego płodu nie jest to możliwe.
Takich pochówków w samych Kielcach było w tym roku 29, ale tylko w sześciu zdecydowali się na nie rodzice, w 23 przypadkach organizował je MOPR. Jak wygląda taki pogrzeb bez rodziców? - Jest trumienka z imieniem i nazwiskiem, i data śmierci, ciałka są przeważnie zamknięte w słoiczku lub pojemniku, jest ksiądz, który dokonuje pokropku, i moi pracownicy - opowiada Dariusz Toborek, kierownik cmentarzy komunalnych w Kielcach.
- Boli mnie to, że nikt nie dba o uczucia kobiet, które poroniły. Na cmentarzu przecież będzie grobek z imieniem i nazwiskiem. Jeździć tam i palić świeczkę miesięcznemu zarodkowi? - pyta pani Elżbieta.
Marek Scelina, dyrektor kieleckiego MOPR-u, ma inne zdanie. - To dobrze, że tych płodów nie traktuje się jak martwych tkanek. Pogrzeb pozwala dojść do siebie po traumatycznych przeżyciach. To symboliczne zamknięcie pewnego etapu i wyraz ucywilizowanego szacunku dla ludzkiego życia - podkreśla.
Ale nie wszystkie szpitale zlecają pochówki do MOPR-u. Np. w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Kielcach, jeśli kobieta po poronieniu nie stara się o pochówek, stosowana jest procedura taka jak przy tzw. odpadach medycznych, czyli utylizacja. - Postępujemy zgodnie z prawem. Szanujemy prawo rodziców do pochówku i jeśli się na to decydują, wystawiamy im potrzebne dokumenty. Ale to jest ich prawo - mówi dyrektor szpitala Jan Gierada.
Według informacji Stowarzyszenia Rodziców Po Poronieniu, które pomaga rodzicom m.in. w załatwianiu formalności związanych z pochówkiem dzieci, w Polsce co roku poronienie dotyka ok. 40 tys. kobiet. - Taka praktyka, kiedy szpital przejmuje na siebie zorganizowanie pochówku, gdy rodzice z tego nie korzystają, jest zgodna z prawem. Choć niektórych rodziców rzeczywiście może to dotknąć. Wiem, że w niektórych szpitalach w takich sytuacjach raz na kwartał odbywają się pogrzeby zbiorcze dzieci, bezimienne, w zbiorowej mogile. Ale wtedy są z kolei problemy z wiarą, czy pogrzeb ma się odbyć w obrządku katolickim, czy innym, jakiego wyznania byli rodzice - mówi Monika Haglauer ze Stowarzyszenia.
Rzecznik ministra zdrowia Piotr Olechno przyznaje natomiast, że pierwszy raz spotyka się z sytuacją, jaka spotkała panią Magdę w Kielcach. - Nikt nie może być zmuszany do pochówku płodów. Przepisy z 2007 r. powstały z myślą o rodzicach, którzy nie chcieli, by poronione zarodki były traktowane jak odpady medyczne i chcieli taki pochówek zorganizować. I po to je wprowadzono, aby dać im do tego prawo, ale zaznaczam: jest to prawo do pochówku, ale nie obowiązek - podkreśla Olechno.
Imiona kobiet występujących w artykule zostały zmienione.
Źródło: Gazeta Wyborcza Kielce