ZDZ kontra miasto. Awantura o dotacje

Ziemowit Nowak
2010-01-08 , aktualizacja: 07.01.2010 19:01
A A A Drukuj
Przeprowadzenie "kontroli odwetowych" za to, że zaczął domagać się należnych pieniędzy zarzuca miastu prezes zakładu. - Muszą się przyzwyczaić, że teraz mogą być kontrolowani - odpowiada prezydent Kielc.
Kontrolę w Zakładzie Doskonalenia Zawodowego w Kielcach pracownicy magistratu przeprowadzili na początku grudnia. Sprawdzali, jak wydawana jest budżetowa dotacja. - To odwet. Urzędnicy nie mają moralnego prawa kontrolować przestrzegania prawa, bo sami je łamią - mówił w czwartek Jerzy Wątroba, prezes ZDZ.

Na razie sądy to jemu, a nie władzom Kielc przyznają rację. Chodzi o dopłaty do każdego ucznia, które z dotacji edukacyjnej miasto musi przekazywać szkołom niepublicznym. Problem w tym, że według ZDZ urzędnicy zaniżają te wypłaty. Na razie w sądzie pierwszej instancji wygrał 139 tys. zł za okres od września do grudnia 2008 r., ale szykuje kolejne pozwy, na ok. 800 tys. zł. Wątroba kilka razy zastrzega, że robi to "z bólem" i zadowoliłby się połową żądanej kwoty. Władze Kielc nie chcą się jednak porozumieć.

W grudniu 2009 r. wojewódzki sąd administracyjny przyznał ZDZ rację jeszcze w jednym. Uznał, że uchwała rady miejskiej z lipca ubiegłego roku, zgodnie z którą miasto może wstrzymać dotację szkole niepublicznej, jeżeli ta nie rozliczyła się prawidłowo z dotacji z poprzedniego miesiąca, jest niezgodna z prawem. - Władze gminy mogą ustalać zasady wypłaty dotacji, ale nie mogą jej wstrzymywać - podkreśla Wątroba.

ZDZ domaga się dodatkowo dopłat do ok. 500 uczniów. Wczoraj do "buntu" dołączył Awans, druga duża kielecka szkoła niepubliczna. W jej przypadku zaniżone dotacje dotyczą ok. tysiąca uczniów. - Jeszcze nie wyliczyliśmy, jakiej kwoty będziemy się domagać - mówi Paweł Stępniewski, księgowy Awansu. Gdyby wszystkim niepublicznym szkołom wypłacić zaległe dotacje, jak chce ZDZ, kosztowałoby to miasto 10 mln zł. Prezes Wątroba uważa, że właśnie dlatego, aby zastraszyć szkoły, na początku grudnia magistrat wysłał do ZDZ kontrolę. Urzędnicy zakwestionowali m.in. wydatki na... herbatę i śmietankę do kawy. Ale wątpliwości wzbudziły też inne, np. wynoszące prawie 200 tys. zł koszty księgowości. Zdaniem miasta były zbędne, zdaniem ZDZ - racjonalne.

- Nie zgadzamy się z tym, będziemy się odwoływać - zapowiada Wątroba. Uważa, że miasto dyskryminuje szkoły niepubliczne. - W ciągu kilku dni zwołam spotkanie i powołamy jakiś front obrony - dodaje.

Polityki miasta broni prezydent Kielc. - To nie odwet. Od niedawna możemy kontrolować szkoły niepubliczne z wydawania dotacji, i będziemy to robić. ZDZ było pierwsze, bo to największa taka placówka - mówi Lubawski. Zapewnia, że gotów jest spotkać się z prezesem Wątrobą i rozmawiać o ugodzie.

Na razie jednak obie strony straszą się kontrolami NIK. Lubawski uważa, że NIK powinna zbadać wydawanie dotacji w szkołach niepublicznych, Wątroba - że sprawdzić, co miasto zrobiło z 10 mln zł dotacji centralnej, które powinny trafić do ZDZ i innych szkół niepublicznych.

ziemowit.nowak@kielce.agora.pl

Podziel się

  • 13 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy