Związki zawodowe domagają się podwyżek. Bo kryzys już minął

Marcin Sztandera
2010-01-15 , aktualizacja: 14.01.2010 19:11
A A A Drukuj
- Nie po to zaciskaliśmy pasa, żeby zysk trafiał tylko do właścicieli - argumentują związki zawodowe w kilku świętokrzyskich firmach. I domagają się podwyżek. - Nie damy, bo inni nie dają - usłyszeli pracownicy kieleckiej "SHL-ki"
O podwyżki związkowcy z kieleckich Zakładów Wyrobów Metalowych "SHL" poprosili kilka dni temu. Firma dość mocno przeżyła ubiegłoroczny kryzys. Żeby ratować zakład zredukowano załogę, a pracownicy zgodzili się na przerwy w pracy.

- Byliśmy bardzo elastyczni, bo zdawaliśmy sobie sprawę, że firma może mieć kłopoty. W tym czasie o połowę zmniejszono zatrudnienie. A teraz dotarła do nas informacja, że zakład zakończył rok na plusie i widzimy, że pracy jest faktycznie coraz więcej. Dlatego chcemy podwyżek. Nie wskazaliśmy natomiast ich wysokości, bo rozumiemy, że to powinno zależeć od kondycji firmy - przypomina Grzegorz Pietrzykowski, szef zakładowej "S". Załoga domaga się również wpłaty zaległych około 700 tys. zł na fundusz socjalny. Zaległość powstała kilka lat temu, gdy zakład się przekształcał. - Teraz mamy informacje o sprzedaży części nieruchomości, są też prowadzone rozmowy w sprawie zbycia naszego biurowca. To dobra okazja do spłaty tego zadłużenia - uważa Pietrzykowski.

Związkowcy spotkali się w tej sprawie z zarządem ZWM "SHL". I usłyszeli negatywną odpowiedź. - Jako argument stwierdzono, że inni nie dają podwyżek. Ale już informacji o stanie firmy, pomimo naszych próśb, nie otrzymaliśmy - relacjonuje Pietrzykowski. Dlatego związkowcy prawdopodobnie wejdą w spór zbiorowy z zarządem firmy.

Większych pensji chcą też pracownicy Delfo, drugiej firmy działającej w dawnym SHL. Tu związkowcy poprosili o 650 złotych podwyżki dla każdego pracownika. Argumentują, że 2009 rok był bardzo dobry dla spółki, która produkuje na potrzeby koncernu Fiat. - W ubiegłym roku nie było podwyżki, a efektywność wzrosła. Liczymy na zrozumienie ze strony zarządu, ale na rozmowy jeszcze czekamy - mówi Pietrzykowski.

Podwyżki domagają również w kamieniołomie Miedzianka, który należy do fińskiego koncernu Nordkalk. - Tam załoga już weszła w spór zbiorowy. Uznała bowiem, że 2009 rok, pomimo mówienia o kryzysie, zakończył się dla ich firmy dobrym wynikiem finansowym - informuje Waldemar Bartosz, szef "S" w regionie. - Trudni się dziwić. Teraz wygląda na to, że zysk ma trafić przede wszystkim do zachodnich centrali, żeby tam zasypać dołek - dodaje przewodniczący Bartosz.

Czy są jakiekolwiek szanse na podwyżki w SHL-ce czy Miedziance? Z władzami ZWM "SHL" i Nordkalk nie udało nam się wczoraj skontaktować.

marcin.szatndera@kielce.agora.pl

Dla "Gazety"

Andrzej Mochoń

prezes Świętokrzyskiej Loży Business Centre Club i Targów Kielce

Moim zdaniem za wcześnie na odtrąbienie końca kryzysu. Wielu analityków nie wyklucza, że może jeszcze powrócić, a wychodzenie z niego potrwa bardzo długo. Patrząc na wynik Targów Kielce wiem, że nie będzie tak dobry jak w latach ubiegłych, a dochodzenie do siebie jeszcze potrwa. Słysząc o opisanej sytuacji, przekładam ją na budżet rodzinny. Proszę się zastanowić, kto teraz może się zdecydować na duże wydatki, bez obawy że jego sytuacja finansowa wkrótce może się pogorszyć? Dlatego zalecałbym ostrożność przy podejmowaniu decyzji o ewentualnych podwyżkach. Z drugiej strony na pewno nie można wykluczyć, że część firm z kapitałem zagranicznym będzie transferowała wypracowane w Polsce zyski do swoich centrali za granicą.

marc

Podziel się

  • 17 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy