http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Kielce >  Ostatnie 14 dni

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum RSS Kielce - Gazeta.pl

Rekordowy pozew za błąd lekarski

Agnieszka Drabikowska
2010-01-31, ostatnia aktualizacja 2010-01-31 19:09

Prawie pół miliona złotych zadośćuczynienia domaga od szpitala w Iłży przedsiębiorca z Ostrowca Świętokrzyskiego, gdzie w ubiegłym roku przeszedł operację laparoskopowego usunięcia kamieni. - Nie dość że popełniono błąd lekarski to jeszcze próbowano to ukryć - uważa jego zięć.

Pan Tadeusz, 61-letni przedsiębiorca z Ostrowca operację miał w marcu ubiegłego roku. Wybrał szpital w Iłży, bo tamtejszych chirurgów polecił mu ktoś z rodziny. Zabieg przeprowadzał sam ordynator. - Gdy po operacji gdy zadzwoniłem do teścia, skarżył się na ogromy ból, ale byliśmy przekonani, że tak musi być. A wieczorem okazało się, że zrobiono mu drugą operację, bo, jak nam potem powiedziano, miał wrzoda. Tak zresztą zapisali potem w dokumentacji - opowiada Marek Brudek, jego zięć.

Ale i po tej drugiej operacji pacjent nie czuł się dobrze, był coraz słabszy, puchł. - Po kilku dniach ta rana mu pękła, wylało się z niej mnóstwo płynu, więc zrobiono mu kolejny, trzecią już zabieg. A potem informowano nas, że stan nie jest dobry, następnie ciężki, aż w końcu gdy pojechaliśmy z żoną do mieszkania ordynatora, ten, nawet nie wpuszczając nas do domu, przez domofon powiedział, że należy się już tylko modlić - relacjonuje Marek Brudek. Jak dalej opowiada, jeden z lekarzy na szpitalnym korytarzu powiedział do nich: "jak macie możliwości, zabierzcie go stąd".

Po staraniach rodziny pana Tadeusza zgodził się przyjąć szpital wojewódzki w Kielcach. - Tu diagnoza była momentalna. W Iłży podczas tej pierwszej operacji przecięto teściowi jelito i ta cała treść jelitowa zbierała się w jamie brzusznej. I nawet nie podłączyli mu pompy żeby to ściągać. Po prostu popełnili błąd i chcieli go ukryć nie ratując teściowi życia - uważa Brudek.

Podkreśla, że teść żyje dzięki lekarzom z Kielc. W sumie w szpitalu wojewódzkim w Kielcach pan Tadeusz spędził 1,5 miesiąca. Teraz rodzina będzie domagać się od szpitala w Iłży odszkodowania i zadośćuczynienia, w sumie prawie pół miliona złotych oraz renty. - Już przygotowaliśmy pozew, lada dzień trafi do sądu. Rozmawiałem ze specjalistami w tej dziedzinie i nie mieli wątpliwości, że doszło tu do błędu lekarskiego - mówi mec. Sławomir Gierada, pełnomocnik rodziny pana Tadeusza.

Dlaczego zdecydowali się wystąpić do sądu? - Nie zrobilibyśmy tego gdyby postępowano z nami uczciwie i ktoś powiedział słowo przepraszam. Kilka miesięcy temu wysłaliśmy pismo do pana ordynatora z informacją, że mamy wiedze iż dokumentacja lekarska była zafałszowana, że chcemy się spotkać. Pozostało bez odzewu. A teść ma zrujnowane zdrowie - uzasadnia Marek Brudek.

- Pamiętam przypadek tego pacjenta, rodzina prosiła mnie by przyjąć go do naszego szpitala, potem mi dziękowali że moi lekarze uratowali mu życie. Czy tamci lekarze dopuścili się błędów i zaniedbań? Tego nie wiem. Na to pytanie będą musieli wypowiedzieć się biegli - mówi Jan Gierada, dyrektor szpitala wojewódzkiego w Kielcach.

Ordynator chirurgii szpitala w Iłży Jan Pedowski podkreśla, że trudno odnieść mu się do zarzutów jakie stawia mu rodzina pacjenta z Ostrowca. - Nie ja jestem stroną w sprawie ale szpital, który jest ubezpieczony na takie sytuacje od odpowiedzialności cywilnej - tłumaczy.

Ale to panu rodzina zarzuca błąd lekarski, bo to pan przeprowadzał operację? - dopytujemy.

- To rzeczywiście jest ogromne oskarżenie, nie wiem czy pacjent laik ma tego świadomość. Odczucia rodziny bywają różne, jeśli chodzi o zdrowie i życie bliskiej osoby, ale myślę że najważniejsze w tej sprawie jest to że dzięki staraniom naszym i lekarzy z Kielc ten pacjent żyje. My dokonaliśmy wszelkich starań w jego leczeniu, nikt nie miał złej woli - podkreśla Pedowski. Dyrektor szpitala w Iłży Zbigniew Deja o całej sprawie dowiedział się od "Gazety". - Jestem kompletnie zaskoczony. Jeśli taki fakt miał miejsce to mogę tylko wyrazić wyrazy ubolewania i przeprosić pacjenta i jego rodzinę. Ale w żadnym wypadku nie chcę przesądzać sprawy i osądzać lekarzy, ponieważ nie mam wiedzy na ten temat. Mam nadzieję, że jeśli rzeczywiście rodzina złoży pozew, sąd i biegli dokładni wyjaśnią całą sprawę - podkreśla dyrektor.

Źródło: Gazeta Wyborcza Kielce

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

4.2

10 głosów

  • Jakie ogromne odszkodowanie? bronimir 01.02.10, 13:32

    Czy pan Dr.nie zdaje sobie sprawy z tego że zdrowie jest bezcenne. Pacjenci są od tego by ich leczyć, a nie by zasilali konta lekarzy.»

  • Rekordowy pozew za błąd lekarski georgeb 01.02.10, 15:49

    No bo tak często bywa, jeśli ktoś się chce wyżej zesr... niz dupę nosi. Zamiast poddać się operacji u chirurga, co robi ich parę na dzień. To sie zachciewa ordynatora, który robi parę »

  • Rekordowy pozew za błąd lekarski ambl 01.02.10, 20:24

    A Pan Dyrektor Szpitala wręcz idealnie przyrżnął głupa»