Katastrofa Vive. Dream team bez złota

Paweł Matys
29.05.2011 , aktualizacja: 29.05.2011 22:24
A A A Drukuj
Święta wojna w finale mistrzostw Polski: Orlen Wisła Płock - Vive Targi Kielce (32:25) Fot. Dominik Dziecinny / Agencja Gazeta Święta wojna w finale mistrzostw Polski: Orlen Wisła Płock - Vive Targi Kielce (32:25)
Piłka ręczna. Niemożliwe stało się faktem. Kielczanie przegrali dwa mecze w Płocku i stracili mistrzostwo Polski. "Gazecie" udało się dowiedzieć, że być może pracę straci też Bogdan Wenta.
Święta wojna w finale mistrzostw Polski: Orlen Wisła Płock - Vive Targi Kielce (32:25)
Fot. Dominik Dziecinny / Agencja Gazeta
Święta wojna w finale mistrzostw Polski: Orlen Wisła Płock - Vive Targi Kielce (32:25)
Bogdan Wenta
Fot. Paweł Małecki / AG
Bogdan Wenta
Mobilizacja była i na rewanż. Z jednej i drugiej strony. Walther: - Wiemy przeciwko komu gramy. Nie myślimy o mistrzostwie Polski, naszym celem jest zagrać kolejny dobry mecz. W niedzielę zaczynamy wszystko od zera, wszystko się może zdarzyć. Zachowamy jednak respekt dla Vive, ale nie za duży. - Musimy jeszcze raz zebrać się wszyscy razem, pogadać w pokojach, wszystko sobie przedyskutować. Nie składamy broni, będziemy walczyć - zapowiadał "Rosa". Jego zespół liczył, że powtórzy się sytuacja sprzed dwóch lat. Wówczas jeszcze w hali Chemika płocczanie wygrywali 2:1 i w niedzielę mogli zdobyć tytuł, ale przegrali czwarte, a potem piąte spotkanie. W przysłowie, że historia lubi się powtarzać wierzył też Bogdan Wenta, który od początku postawił na Kazimierza Kotlińskiego, jednego z najlepszych zawodników tamtego spotkania. I ten teraz znów pokazał klasę i zbierał zasłużone brawa od oglądającego całe spotkanie na stojąco prezesa kielczan Bertusa Servaasa. To głównie dzięki "Kazikowi" kielczanie w pierwszej połowie trzymali wynik (obronił 10 na 22 rzutów, kilka razy w sytuacjach sam na sam). Koledzy słabiej spisywali się w ataku, popełnili aż dziesięć strat. Najlepiej spisywał się ostatnio mocno zawodzący Michał Jurecki (4/5). Podobnie jak w sobotę kielczanie musieli gonić rywali. W 26. minucie przegrywali już 9:12, ale odpowiedzieli trzema trafieniami z rzędu.

W przerwie Lars Walther znów uwierzył w magię Marcina Wicharego. Popularny "Wichura" tym razem spisywał się słabo, nie mogąc znaleźć sposobu m.in. na Michała Jureckiego. "Dzidziuś" szalał w lepiej funkcjonującym ataku, trafiał nawet w momencie kiedy kielczanie grali w podwójnym osłabieniu! Zaczęli się natomiast mylić płocczanie - m.in. z karnego spudłował po raz pierwszy w tym dwumeczu Vegard Samdahl. W efekcie po czterech trafieniach z rzędu było 17:14 dla obrońców trofeum. Ale riposta pretendenta godna detronizacji - trzy gole i znów remis i wielkie emocje do samego końca. Lepiej rozegrała ją niesiona ogłuszającym dopingiem Wisła, w której błyszczał Morten Seier. W 55. minucie po trafieniu Samdahla było 23:20. Ale kielczanie nie powiedzieli ostatniego słowa i 90 sekund przed końcem Rastko Stojković zdobywa kontaktowego gola (23:24). W odpowiedzi trafił słabo grający Piotr Chrapkowski, a niezawodny Seier broni rzut Michała Jureckiego. Niemożliwe staje się faktem - to Wisła nie Vive na tronie!

Orlen Wisła Płock - Vive Targi Kielce 26:23 (12:12)

stan rywalizacji: 3:1 - Wisła mistrzem Polski.

Orlen Wisła: Seier, Wichary - Samdahl 8 (6), Miszka 6 (3), Kavas 4, Wiśniewski 3, Chrapkowski 2, Kuzelew 2, Twardo 1, Kuptel, Dobelsek, Zołoteńko. Kary: 10 minut.

Vive Targi Kielce: Kotliński, Cleverly - Jurecki 8, Stojković 5 (4), Jachlewski 3, Rosiński 2, Kuchczyński 3, Knudsen 1, Żółtak 1, Grabarczyk, Gliński, Zaremba, Zorman. Kary: 16 minut (czerwona kartka: Henrik Knudsen - 38. minuta).

Sędziowali: Andrzej Rajkiewicz, Jakub Tarczykowski (obaj Szczecin). Widzów: 5500.

Przebieg - I połowa: 0:1, 3:1, 3:4, 6:4, 6:6, 7:6, 7:7, 8:7, 8:9, 12:9, 12:12. II połowa: 13:12, 13:13, 14:13, 14:17, 17:17, 17:18, 20:18, 20:19, 21:19, 23:20, 23:22, 24:22, 24:23, 26:23.

Pozostałe wyniki play-off:

o brązowy medal: Stal Mielec - MMTS Kwidzyn 27:35 (11:18) i 30:25 (15:10), stan rywalizacji: 2:2, o piąte miejsce: Warmia Anders Group Społem Olsztyn - Azoty Puławy 28:24, pierwszy mecz: 25:30, Azoty na piątej pozycji, o siódme miejsce: Chrobry Głogów - Zagłębie Lubin 34:31 (18:14), pierwszy mecz: 28:32, Chrobry na siódmej pozycji.

Podziel się

  • 26 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    15 głosów

  • Katastrofa Vive. Dream team bez złota maura4 30.05.11, 08:57

    Obie ekipy zaskoczyły. Wisła na plus. To dużo lepszy zespół niż na początku sezonu. Vive na minus. Nie bardzo ich rozpoznawałam. Wisła grała lekko, szybko i z radością. Vive ociężale i »