W schronisku dla zwierząt skatowali psa?
14.10.2010
, aktualizacja: 13.10.2010 20:29
Szokujące wyniki sekcji zwłok psa, który tydzień temu zdechł w schronisku w Dyminach. Zwierzę miało połamane żebra i liczne krwiaki, było skrajnie wychudzone. Przebywało tam od lipca
ZOBACZ TAKŻE
- Moda w miejskiej dżungli, czyli Off Fashion (14-10-10, 11:00)
- Nowa twarz powiatowego PiS-u (14-10-10, 09:00)
- Patrzę, słucham i nie wierzę. Źdźbło w cudzym oku (14-10-10, 09:00)
- Kobiety same dla siebie bywamy zagrożeniem (13-10-10, 22:00)
- Przybywa lekarzy. Bo wracają do domu (13-10-10, 21:00)
- Sanepid zamknął komisariat! Policjanci grzali się i truli (13-10-10, 19:01)
SERWISY
Skrajnie wycieńczonego psa znaleźli goście konferencji, która poświęcona była tragicznej sytuacji bezdomnych zwierząt w schronisku w Dyminach. Bez zapowiedzi odwiedzili je parlamentarzyści Konstanty Miodowicz i Paweł Suski oraz Karina Schwerzler z Kancelarii Prezydenta RP, która zajmuje się sprawami zwierząt, byli również przedstawiciele towarzystw opieki nad zwierzętami.
Niestety, zwierzę nie przeżyło. Stowarzyszenie Obrona Zwierząt z Jędrzejowa zleciło przeprowadzenie sekcji zwłok psa i zbadanie przyczyny, dlaczego zdechł. Badania wykonał Zakład Higieny Weterynaryjnej w Kielcach.
Potwierdziło najgorsze obawy. Pies miał połamane sześć żeber, rozległe krwiaki oraz uszkodzone mięśnie. Zwierzę miało "uszkodzone wszystkie płaty prawego płuca oraz krwisty płyn w jamie opłucnowej i w worku osierdziowym". Dodatkowo "występował silny obrzęk węzłów chłonnych podżuchwowych".
Bezdomny pies trafił do schroniska w Dyminach w lipcu. - Potwierdza to nasze najgorsze przypuszczenia. Nie przyszedł do schroniska pobity, bo przecież przez te kilka miesięcy wszystko by się pozrastało. Po prostu był skatowany w schronisku - podkreśla Ewa Bartosik ze Świętokrzyskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami.
Z zarzutem zgadza się Wiesław Wyszkowski, powiatowy lekarz weterynarii. - Skoro w schronisku był od lipca, to gdzie się miało to wszystko stać? - pyta.
Karina Schwerzler jest wstrząśnięta informacją. - Po prostu pies był słabszy od innych i też chciał się dostać do jedzenia. Widocznie komuś w schronisku przez to przeszkadzał, dlatego zaczął go kopać - uważa. Dodaje, że skrajne wygłodzenie i pobicie psa "obciąża sumienie zarządzającego schroniskiem".
Wyniki sekcji zwłok są dla członków TOZ dowodem na to, że sprawy kieleckiego schroniska, którego właścicielem jest Przedsiębiorstwo Usług Komunalnych, nie można pozostawić bez wyciągnięcia konsekwencji. - Nie mamy wątpliwości, że zwierzę było maltretowane. To przerażające, że spotkało je to w miejscu, które miało ratować bezdomne, porzucone zwierzęta. Występujemy do prezydenta Kielc Wojciecha Lubawskiego o odsunięcie pracowników schroniska od zwierząt. Nie nadają się do tego - ocenia Bartosik.
Wyniki sekcji zwłok trafią w zawiadomieniu do organów ścigania. Prokuratura Rejonowa Kielce-Wschód na wniosek powiatowego lekarza weterynarii już zaczęła badać sprawę skandalicznego traktowania zwierząt w placówce. - Te wyniki ewidentnie wskazują na przestępstwo. Mam swoje zdanie na ten temat, ale nie chcę wchodzić w kompetencje organów ścigania - zaznacza Wyszkowski.
- To niedopuszczalne! - mówi kategorycznie Bogdan Klikowicz, wiceprezes PUK.
Do tej pory prezes Krzysztof Solecki twierdził, że schronisko jest dobrze zarządzane, a towarzystwa opieki nad zwierzętami podają nieprawdziwe informacje, by przejąć placówkę. Nawet wykupił artykuł sponsorowany w bezpłatnej gazetce "Famka Kielecka". Zachwalał w nim, jak to w schronisku prowadzona jest dogoterapia, psy maja kontakt z dziećmi na polanie dydaktycznej, a jedzenia i opieki zwierzętom nie brakuje. Kosztowało to spółkę 3,2 tys. zł.
A jednak racje mieli miłośnicy zwierząt? - To, co się działo w schronisku, jest niedopuszczalne - powtarza Klikowicz. I zapewnia, że będzie rozmawiał o problemie z prezesem Soleckim. - Najpierw poproszę kierowniczkę schroniska o pilnie wyjaśnienia, a później porozmawiam o sprawach kadrowych z prezesem. Trzeba wyciągnąć konsekwencje - zapowiada.
O fatalnym prowadzeniu kieleckiego schroniska "Gazeta" pisze od ponad miesiąca. Po publikacjach i kolejnych ujawnianych przez nas bulwersujących faktach w tej sprawie prezydent Kielc zdecydował, że PUK nie będzie już zarządzał placówką. Urząd miasta ma ogłosić przetarg na jej prowadzenie.
Niestety, zwierzę nie przeżyło. Stowarzyszenie Obrona Zwierząt z Jędrzejowa zleciło przeprowadzenie sekcji zwłok psa i zbadanie przyczyny, dlaczego zdechł. Badania wykonał Zakład Higieny Weterynaryjnej w Kielcach.
Potwierdziło najgorsze obawy. Pies miał połamane sześć żeber, rozległe krwiaki oraz uszkodzone mięśnie. Zwierzę miało "uszkodzone wszystkie płaty prawego płuca oraz krwisty płyn w jamie opłucnowej i w worku osierdziowym". Dodatkowo "występował silny obrzęk węzłów chłonnych podżuchwowych".
Bezdomny pies trafił do schroniska w Dyminach w lipcu. - Potwierdza to nasze najgorsze przypuszczenia. Nie przyszedł do schroniska pobity, bo przecież przez te kilka miesięcy wszystko by się pozrastało. Po prostu był skatowany w schronisku - podkreśla Ewa Bartosik ze Świętokrzyskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami.
Z zarzutem zgadza się Wiesław Wyszkowski, powiatowy lekarz weterynarii. - Skoro w schronisku był od lipca, to gdzie się miało to wszystko stać? - pyta.
Karina Schwerzler jest wstrząśnięta informacją. - Po prostu pies był słabszy od innych i też chciał się dostać do jedzenia. Widocznie komuś w schronisku przez to przeszkadzał, dlatego zaczął go kopać - uważa. Dodaje, że skrajne wygłodzenie i pobicie psa "obciąża sumienie zarządzającego schroniskiem".
Wyniki sekcji zwłok są dla członków TOZ dowodem na to, że sprawy kieleckiego schroniska, którego właścicielem jest Przedsiębiorstwo Usług Komunalnych, nie można pozostawić bez wyciągnięcia konsekwencji. - Nie mamy wątpliwości, że zwierzę było maltretowane. To przerażające, że spotkało je to w miejscu, które miało ratować bezdomne, porzucone zwierzęta. Występujemy do prezydenta Kielc Wojciecha Lubawskiego o odsunięcie pracowników schroniska od zwierząt. Nie nadają się do tego - ocenia Bartosik.
Wyniki sekcji zwłok trafią w zawiadomieniu do organów ścigania. Prokuratura Rejonowa Kielce-Wschód na wniosek powiatowego lekarza weterynarii już zaczęła badać sprawę skandalicznego traktowania zwierząt w placówce. - Te wyniki ewidentnie wskazują na przestępstwo. Mam swoje zdanie na ten temat, ale nie chcę wchodzić w kompetencje organów ścigania - zaznacza Wyszkowski.
- To niedopuszczalne! - mówi kategorycznie Bogdan Klikowicz, wiceprezes PUK.
Do tej pory prezes Krzysztof Solecki twierdził, że schronisko jest dobrze zarządzane, a towarzystwa opieki nad zwierzętami podają nieprawdziwe informacje, by przejąć placówkę. Nawet wykupił artykuł sponsorowany w bezpłatnej gazetce "Famka Kielecka". Zachwalał w nim, jak to w schronisku prowadzona jest dogoterapia, psy maja kontakt z dziećmi na polanie dydaktycznej, a jedzenia i opieki zwierzętom nie brakuje. Kosztowało to spółkę 3,2 tys. zł.
A jednak racje mieli miłośnicy zwierząt? - To, co się działo w schronisku, jest niedopuszczalne - powtarza Klikowicz. I zapewnia, że będzie rozmawiał o problemie z prezesem Soleckim. - Najpierw poproszę kierowniczkę schroniska o pilnie wyjaśnienia, a później porozmawiam o sprawach kadrowych z prezesem. Trzeba wyciągnąć konsekwencje - zapowiada.
O fatalnym prowadzeniu kieleckiego schroniska "Gazeta" pisze od ponad miesiąca. Po publikacjach i kolejnych ujawnianych przez nas bulwersujących faktach w tej sprawie prezydent Kielc zdecydował, że PUK nie będzie już zarządzał placówką. Urząd miasta ma ogłosić przetarg na jej prowadzenie.
- 37 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów
-
W schronisku dla zwierząt skatowali psa?
perun14
14.10.10, 14:31
No cóż, jak się ma takiego "gospodarza" w mieście to zatrudnia różnych psychopatów.»
-
Dyrektorka, weterynarz, i inni do prokuratora !
plantin
15.10.10, 05:33
Także bezpośredni opiekunowie zwierząt itTakże dyscyplinarnie powinien być zwolniony dyrektor PUK, który chyba powinien ponosić odpowiedzialność za nadzór (lub jego brak) i trwanie z uporem »
-
W schronisku dla zwierząt skatowali psa?
the-only-niemoralna
16.10.10, 14:54
wiadomosci.onet.pl/kraj/pah-co-szesc-sekund-z-glodu-umiera-dziecko,1,3735608,wiadomosc.html-- »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Skrajny absurd w Kielcach. Dom na środku drogi
- Za mszę pogrzebową 1110 zł. I ani grosza mniej
- Galeria Korona. Pierwsza osoba o 6.25 ...
- Juwenalia 2012. Najlepsze przebrania na ...
- Juwenalia od 1999 roku. Zobacz, jak ...
- Korona, galeria i Vive mistrzem. Tydzień ...
- Czego jeszcze nie wiesz o Galerii Korona? ...




więcej zdjęć
