Nowe kary dla przewoźników. Za zły kasownik też

Marcin Sztandera
2009-06-25 , aktualizacja: 22.04.2010 15:25
A A A Drukuj
Przetarg na obsługę miejskiej komunikacji. Mają być kary za palenie w szoferkach, złe napisy na wyświetlaczach czy brak stroju służbowego. Takie warunki stawia Zarząd Transportu Miejskiego w Kielcach przewoźnikowi obsługującemu nowe miejskie solarisy. To efekt doświadczeń z MPK.

Fot. Paweł Małecki / AG
Zwycięzca przetargu ogłoszonego przez ZTM od grudnia przez pięć lat będzie woził pasażerów 40 nowoczesnymi solarisami. Każdy z nich wyposażony jest m.in. w klimatyzację, monitoring i system zapowiedzi głosowych kolejnych przystanków.

- Ale nowoczesny tabor to nie wszystko. Chodzi nam również o podniesienie poziomu usług niezależnie od dobrej woli przewoźnika - podkreśla Barbara Damian z ZTM.

Ma w tym pomóc rozbudowany system kar umownych; umieszczono go w specyfikacji przetargowej. Lista przewinień ma aż 50 pozycji, dwa razy więcej niż w umowie z MPK sprzed dwóch lat. - Przyznaję, że podpisując ją, nie przewidzieliśmy wszystkich możliwych uchybień. Życie to zweryfikowało. Stąd np. kara za palenie w szoferce - mówi Damian. Taki przypadek w nowym autobusie od grudnia kosztował będzie przewoźnika 300 zł.

Większość nowych kar dotyczy bezpośrednio kierowców. Niewłaściwą informację na wyświetlaczu wyceniono na 100 zł. - Zdarzały się przypadki, że kierowca zmieniał numer i nazwę przystanku końcowego dopiero podczas jazdy - mówi Damian. Nowością jest też 300-złotowa kara za nieudzielenie pomocy niepełnosprawnemu pasażerowi, czyli nieobniżenie poziomu autobusu i nierozłożenie podestu. Karany będzie brak stroju służbowego kierowcy czy złej jakości nadruk na biletach po ich skasowaniu (100 zł).

Kilka zapisów nie mogło znaleźć się we wcześniejszych umowach - np. kara za niewłączenie klimatyzacji, gdy temperatura przekroczy 25 stopni Celsjusza, albo niesprawną bramkę liczącą pasażerów. Autobusy po prostu nie były w nie wyposażone.

- Część tych zapisów tak naprawdę już realizujemy, chociaż nie jest wymagana w starej umowie. Tak jest np. ze strojami służbowymi - przypomina Elżbieta Śreniawska, prezes MPK. Twierdzi, że przedsiębiorstwo poradzi sobie z tymi wymaganiami. - Zdaję sobie sprawę, że nadal są różne uchybienia, to normalne w firmie zatrudniającej kilkaset osób. Ale jest coraz lepiej - zapewnia prezes Śreniawska. Krytykuje, że niektóre zapisy specyfikacji są nieprecyzyjne. - Bo jak na przykład zdefiniować zły nadruk na biletach? - pyta.

- Taki system kar umownych to już standard - ocenia Dariusz Załuska, wiceprezes firmy Mobilis, obsługującej linie autobusowe m.in. w Warszawie i Krakowie. Dziwi się natomiast innym zapisom w specyfikacji kieleckiego przetargu. - Zaskoczenie budzi zapis o wielkości parkingu. Wynika z niego, że na każdy autobus musi przypadać aż 300 m kw. - mówi. Rzeczywiście, firma startująca w przetargu musi mieć w granicach administracyjnych Kielc bazę powierzchni 12 tys. m kw. umożliwiającą postój 40 autobusów. - To tylko pozornie dużo, bo trzeba jeszcze odliczyć np. drogi przeciwpożarowe i punkty obsługi pojazdów. W mieście są takie parkingi. Przekonałem się o tym, gdy szukaliśmy miejsc postojowych podczas strajku komunikacji - odpowiada Zbigniew Michnicki z ZTM.

Na składanie ofert firmy mają czas do 30 lipca. Nieoficjalnie wiemy, że specyfikację sprawdzają już MPK Kielce, PKS Kielce, Veolia Transport Polska, Mobilis i Arriva. Ta ostatnia firma obsługuje już np. słynne londyńskie autobusy piętrowe, a w Polsce działa na rynku przewozów kolejowych.

marcin.sztandera@kielce.agora.pl

Podziel się

  • 19 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy