Policja ma sprawców napadu na kantor w Realu
10.09.2010
, aktualizacja: 10.09.2010 12:17
Kielecka policja zatrzymała sprawców, którzy w lipcu obrabowali kantor wymiany walut w kieleckim hipermarkecie Real. W wózku na zakupy wywieźli wtedy sejf, w którym było około 120 tys. zł.
ZOBACZ TAKŻE
- Sandomierz nie chce pieniędzy na budowę domów dla powodzian (11-09-10, 08:00)
- Świętokrzyska flaga na Mont Blanc (10-09-10, 12:27)
- Schodzi woda z zalewu w Cedzynie. Będzie remont tamy (10-09-10, 09:12)
- Wieloletni dyrektor szpitala w Morawicy: Przestańmy mydlić sobie oczy (10-09-10, 08:00)
- Kieleckie: 16-latek śmiertelnie porażony prądem (09-09-10, 21:35)
SERWISY
- Zatrzymani w tej sprawie to dwaj mieszkańcy Radomia, w wieku 29 i 31 lat, zostali już tymczasowo aresztowani. Obaj byli już notowani za podobne przestępstwa - informuje Zbigniew Pedrycz, rzecznik świętokrzyskiej policji.
Chodzi o włamanie z lipca tego roku - włamanie dość tajemnicze, bo doszło do niego gdy hipermarket był jeszcze czynny. Zgłoszenie o włamaniu policja otrzymała dopiero następnego dnia rano, gdy pracownik kantoru przyszedł do pracy. Mieści się on w stojącej pośrodku pasażu galerii od strony prawego wejścia do centrum. Złodzieje wyważyli drzwi, weszli do środka i oderwali od podłogi sejf z pieniędzmi. Było w nim około 120 tys. zł w różnych walutach.
Pierwsze ustalenia policji były takie: do włamania doszło ok. godz. 21.30, gdy kantor i inne sklepy w pasażu były już zamknięte, ale galeria i hipermarket jeszcze otwarte. Na monitoringu przemysłowym który potem zabezpieczono widać było prawdopodobnych sprawców - dwóch mężczyzn, którzy wiozą skradziony sejf w... wózku na zakupy. Ale jak to możliwe, że udało im się zrobić skok pod okiem kamer i ochrony?
Agnieszka Łukiewicz-Stachera, rzeczniczka sieci hipermarketów Real, tłumaczyła nam, że za ochronę stoisk i pawilonów w galerii odpowiadają konkretne agencje ochrony, z którymi najemcy mają podpisane umowy. Poinformowała, że właściciel kantoru miał taką umowę z firmą Herkules.
- Około godz. 21.30 do operatora w naszym centrum dowodzenia dotarł sygnał informujący o braku zasilania, tak jakby został wyłączony prąd. Takie przypadki z Reala mamy dość często, gdy z różnych przyczyn występuje tam brak prądu. Sygnału alarmowego jednak nie mieliśmy, bo uszkodzona została centrala alarmowa. Nasz operator poprosił telefonicznie ochronę Reala, aby sprawdzono, co tam się dzieje. Jest zapis tej rozmowy. Odpowiedzi nie było, uznał więc, że wszystko jest w porządku - wyjaśniał "Gazecie" Zygmunt Bieniek, szef agencji ochrony Herkules. Przyznał, że mimo wszystko operator powinien wysłać na miejsce grupę interwencyjną. - Popełnił błąd, miałem z nim już zresztą poważną rozmowę na ten temat. Prowadzimy też wewnętrzne postępowanie, aby wyjaśnić dokładnie całą sytuację i aby do takich błędów w przyszłości już nie dochodziło - mówił "Gazecie" Bieniek.
Dlaczego ochrona Reala nie zauważyła włamywaczy? Z nieoficjalnych informacji wiemy, że policji tłumaczono, iż po sygnale z Herkulesa pracownik ochrony hipermarketu poszedł w tamto miejsce, ale nic podejrzanego nie zauważył. Policjanci wyjaśniali w tej sprawie jeszcze jeden wątek - zamieszania przy kasach w innym miejscu galerii, które być może zostało wywołane celowo, by odwrócić uwagę.
Chodzi o włamanie z lipca tego roku - włamanie dość tajemnicze, bo doszło do niego gdy hipermarket był jeszcze czynny. Zgłoszenie o włamaniu policja otrzymała dopiero następnego dnia rano, gdy pracownik kantoru przyszedł do pracy. Mieści się on w stojącej pośrodku pasażu galerii od strony prawego wejścia do centrum. Złodzieje wyważyli drzwi, weszli do środka i oderwali od podłogi sejf z pieniędzmi. Było w nim około 120 tys. zł w różnych walutach.
Pierwsze ustalenia policji były takie: do włamania doszło ok. godz. 21.30, gdy kantor i inne sklepy w pasażu były już zamknięte, ale galeria i hipermarket jeszcze otwarte. Na monitoringu przemysłowym który potem zabezpieczono widać było prawdopodobnych sprawców - dwóch mężczyzn, którzy wiozą skradziony sejf w... wózku na zakupy. Ale jak to możliwe, że udało im się zrobić skok pod okiem kamer i ochrony?
Agnieszka Łukiewicz-Stachera, rzeczniczka sieci hipermarketów Real, tłumaczyła nam, że za ochronę stoisk i pawilonów w galerii odpowiadają konkretne agencje ochrony, z którymi najemcy mają podpisane umowy. Poinformowała, że właściciel kantoru miał taką umowę z firmą Herkules.
- Około godz. 21.30 do operatora w naszym centrum dowodzenia dotarł sygnał informujący o braku zasilania, tak jakby został wyłączony prąd. Takie przypadki z Reala mamy dość często, gdy z różnych przyczyn występuje tam brak prądu. Sygnału alarmowego jednak nie mieliśmy, bo uszkodzona została centrala alarmowa. Nasz operator poprosił telefonicznie ochronę Reala, aby sprawdzono, co tam się dzieje. Jest zapis tej rozmowy. Odpowiedzi nie było, uznał więc, że wszystko jest w porządku - wyjaśniał "Gazecie" Zygmunt Bieniek, szef agencji ochrony Herkules. Przyznał, że mimo wszystko operator powinien wysłać na miejsce grupę interwencyjną. - Popełnił błąd, miałem z nim już zresztą poważną rozmowę na ten temat. Prowadzimy też wewnętrzne postępowanie, aby wyjaśnić dokładnie całą sytuację i aby do takich błędów w przyszłości już nie dochodziło - mówił "Gazecie" Bieniek.
Dlaczego ochrona Reala nie zauważyła włamywaczy? Z nieoficjalnych informacji wiemy, że policji tłumaczono, iż po sygnale z Herkulesa pracownik ochrony hipermarketu poszedł w tamto miejsce, ale nic podejrzanego nie zauważył. Policjanci wyjaśniali w tej sprawie jeszcze jeden wątek - zamieszania przy kasach w innym miejscu galerii, które być może zostało wywołane celowo, by odwrócić uwagę.
- 10 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
11 głosów
-
Policja ma sprawców napadu na kantor w Realu
temponick
10.09.10, 13:57
To mi wygląda na zabawę w złodziei i ...ochroniarzy -Tym razem ciecie okazali się prawdziwymi dupkami»
Najczęściej czytane24 htydzień





