Autobusy jeżdżą stadami. Przez korki i umowę
27.08.2011
, aktualizacja: 26.08.2011 19:56
Kuriozalna sytuacja z obsługą komunikacyjną Kielc. Przewoźnikowi opłaca się realizować nawet najbardziej opóźnione kursy, bo inaczej nie zarabia. Dlatego w czwartek autobusy masowo jeździły stadami i wzajemnie spotykały się na trasie.
ZOBACZ TAKŻE
- Rowerem w słup. Absurd drogowy w Kielcach (28-08-11, 07:00)
- Tydzień z głowy. Piszemy na zlecenie. I będziemy pisać (27-08-11, 11:00)
- Kontrowersyjna decyzja prezydenta w sprawie Kubusia (27-08-11, 09:00)
- Droga przebudowa Żelaznej. Przepłacą za Polmozbyt? (27-08-11, 08:00)
- Kto zaprojektuje węzeł Poczty Polskiej (27-08-11, 07:00)
- Beata Gosiewska ostatecznie do Senatu (27-08-11, 04:00)
- Skontrolowali zebry przed szkołami (26-08-11, 23:00)
- Czajki i Wiernej Rzeki śpiew (26-08-11, 21:00)
- Pompa naprawiona, na Rynku znów leci woda. A fontanny? (26-08-11, 20:09)
- Smakowali egzotycznej herbaty i sztuki filmowej (26-08-11, 18:44)
SERWISY
Do sytuacji rodem z kultowego filmu "Zmiennicy", gdzie dwa autobusy jadą w tym samym czasie koło siebie na tej samej linii, doszło w czwartek m.in. na linii nr 19 po godz. 18. - Mój autobus miał na wyświetlaczu informację, że jedzie do Sitkówki. W pewnym momencie zrobił się ruch, ludzie chcieli wysiadać, bo zobaczyli, że za nami jedzie druga "19", ale z przystankiem końcowym w Bolechowicach. Pasażerowie zorientowali się, że wsiedli nie do tego autobusu, co chcieli. Kierowcy chyba się dogadali przez radio, bo oba wozy zatrzymały się koło Wodociągów Kieleckich i sporo osób się przesiadło, każdy do swojego autobusu - opowiada pan Janusz, który jechał "19" z tablicą "Sitkówka". Podobną przygodę przeżył też pan Piotr, również na linii 19, ale ok. godz. 21. - Byłem lekko zaskoczony, bo na wyświetlaczu była informacja, że to kurs do Zawady, który powinien być jakieś 40 minut wcześniej. Autobus, na który czekałem, miał dopiero przyjechać za jakieś dwie-trzy minuty. Ale kierowca spokojnie wyjaśnił, że z powodu remontu Sandomierskiej wszystkie autobusy mają gigantyczne spóźnienia - opowiada pan Piotr.
Czwartek był pierwszym dniem zamknięcia dla ruchu południowej jezdni na remontowanej ul. Sandomierskiej. - Autobusy, które tamtędy jeździły, miały nawet po godzinie opóźnienia. Staraliśmy się je nadrobić, ale to nie zawsze możliwe. I faktycznie, w pewnym momencie autobusy zaczęły jeździć stadami - przyznaje Elżbieta Śreniawska, prezes kieleckiego MPK. Dlaczego w takim razie nie zrezygnowano z dublujących się kursów? - Gdyby autobus, choćby opóźniony, nie wyjechał, to nie mielibyśmy zapłacone za kurs. Tak wynika z umowy podpisanej z Zarządem Transportu Miejskiego - wyjaśnia Śreniawska.
- Rzeczywiście, doszło do takiej sytuacji. Gdy na podstawie m.in. danych z GPS-u zorientowaliśmy się, że autobusy jeżdżą stadami, odwołaliśmy siedem kursów na liniach nr 10, 38 i 10. Możliwe, że na linii nr 19 nie udało się tego wychwycić - informuje Barbara Damian, wicedyrektor ZTM. Dzięki wstrzymaniu kursów miasto uniknęło płacenia za dublujące się kursy autobusów.
- Dla nas to wymierna strata. Przecież to nie nasza wina, że w mieście są korki. My byliśmy gotowi na wyjazd i bardziej opłaca się nam nawet wyjazd opóźnionego autobusu - ripostuje prezes Śreniawska. Według niej rozwiązaniem byłoby np. płacenie w takiej sytuacji tylko za gotowość do jazdy.
Tego nie przewiduje jednak obecnie obowiązująca umowa. Zakłada ona za to m.in. kary za spóźnienia i niezrealizowanie kursów z winy przewoźników. - Gdy ją tworzyliśmy kilka lat temu, nie spodziewaliśmy się, że może dojść do takiej sytuacji spowodowanej remontami dróg. Opóźnienia i odwołania kursów to zresztą ryzyko wszystkich przewoźników - tłumaczy wicedyrektor ZTM.
- Rozumiem, że MPK nie chce tracić kursów nie ze swojej winy i oczekuje czegoś w zamian - komentuje Wojciech Lubawski, prezydent Kielc. Jego zdaniem można się dogadać w tej sprawie. - I to nawet w ramach obecnej umowy. Wszyscy wiemy, jaka jest rzeczywistość na drogach, i będę o tym rozmawiał z dyrektorem Marianem Sosnowskim [dyrektor ZTM - przyp. red.]. Obie strony powinny znaleźć jakieś rozwiązanie - dodaje.
Czwartek był pierwszym dniem zamknięcia dla ruchu południowej jezdni na remontowanej ul. Sandomierskiej. - Autobusy, które tamtędy jeździły, miały nawet po godzinie opóźnienia. Staraliśmy się je nadrobić, ale to nie zawsze możliwe. I faktycznie, w pewnym momencie autobusy zaczęły jeździć stadami - przyznaje Elżbieta Śreniawska, prezes kieleckiego MPK. Dlaczego w takim razie nie zrezygnowano z dublujących się kursów? - Gdyby autobus, choćby opóźniony, nie wyjechał, to nie mielibyśmy zapłacone za kurs. Tak wynika z umowy podpisanej z Zarządem Transportu Miejskiego - wyjaśnia Śreniawska.
- Rzeczywiście, doszło do takiej sytuacji. Gdy na podstawie m.in. danych z GPS-u zorientowaliśmy się, że autobusy jeżdżą stadami, odwołaliśmy siedem kursów na liniach nr 10, 38 i 10. Możliwe, że na linii nr 19 nie udało się tego wychwycić - informuje Barbara Damian, wicedyrektor ZTM. Dzięki wstrzymaniu kursów miasto uniknęło płacenia za dublujące się kursy autobusów.
- Dla nas to wymierna strata. Przecież to nie nasza wina, że w mieście są korki. My byliśmy gotowi na wyjazd i bardziej opłaca się nam nawet wyjazd opóźnionego autobusu - ripostuje prezes Śreniawska. Według niej rozwiązaniem byłoby np. płacenie w takiej sytuacji tylko za gotowość do jazdy.
Tego nie przewiduje jednak obecnie obowiązująca umowa. Zakłada ona za to m.in. kary za spóźnienia i niezrealizowanie kursów z winy przewoźników. - Gdy ją tworzyliśmy kilka lat temu, nie spodziewaliśmy się, że może dojść do takiej sytuacji spowodowanej remontami dróg. Opóźnienia i odwołania kursów to zresztą ryzyko wszystkich przewoźników - tłumaczy wicedyrektor ZTM.
- Rozumiem, że MPK nie chce tracić kursów nie ze swojej winy i oczekuje czegoś w zamian - komentuje Wojciech Lubawski, prezydent Kielc. Jego zdaniem można się dogadać w tej sprawie. - I to nawet w ramach obecnej umowy. Wszyscy wiemy, jaka jest rzeczywistość na drogach, i będę o tym rozmawiał z dyrektorem Marianem Sosnowskim [dyrektor ZTM - przyp. red.]. Obie strony powinny znaleźć jakieś rozwiązanie - dodaje.
- 9 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
-
Autobusy jeżdżą stadami. Przez korki i umowę
lady_mac
27.08.11, 15:07
Przecież autobusy w Kielcach jeżdżą stadami odkąd pamiętam. Remonty nie mają tu nic do rzeczy. Od lat mnie zdumiewa idea kieleckiego rozkładu jazdy autobusów - od komuny nic sie nie »
-
Autobusy jeżdżą stadami. Przez korki i umowę
sygitoyo
27.08.11, 17:28
Biedna Księgowa - Prezeska.Do d wyświetlacze z kursami autobusów, do d sprzedaz biletów.szuka się kasiory za straty wynikajace z braku wyobrazni i dobrego zarzadzania.Rządzi jak wyglada i »
-
niestety trzeba dostosować rozkład do korków
cerebrum
27.08.11, 21:43
taki remont nie trwa jeden dzień, więc trzeba dostosować komunikację do rzeczywistości, a nie tworzyć taką fikcję. nie mówi się, że ktoś czekał na autobus "19-tki" dodatkowo prawie godzinę, »
Najczęściej czytane24 htydzień







