To już koniec. Kielczanie nie chcą miejskiej kolei

Ziemowit Nowak
10.12.2009 , aktualizacja: 09.12.2009 19:53
A A A Drukuj
Eksperyment wytrzymał zaledwie trzy miesiące. Łącząca osiedle Ślichowice z centrum miasta Kielecka Kolej Miejska kończy swój żywot, bo pasażerów można policzyć na palcach obu rąk. - Dowiedzieliśmy się, że taki transport jest kielczanom niepotrzebny - mówi prezydent Wojciech Lubawski.

Fot. Jarosław Kubalski / Agencja
- Podjęliśmy decyzję, że w grudniu kończymy kursowanie Kieleckiej Kolei Miejskiej. Powiadomiłem już pana prezydenta Lubawskiego. Ostatnio mieliśmy dosłownie trzy, cztery osoby na jeden kurs, łącznie z kolejarzem do obsługi - powiedział "Gazecie" Marian Sosnowski, dyrektor Zarządu Transportu Miejskiego w Kielcach.

Kolej miejska miała pomóc rozładować korki na trasie z osiedla Ślichowice do centrum miasta. Wystartowała 1 października, zawiaduje nią Zarząd Transportu Miejskiego, a bilet kosztuje tyle samo co na miejskie autobusy. Tylko chętnych prawie nie ma.

Czego zabrakło? Przede wszystkim korki po zamknięciu wiaduktu Herbskiego nie okazały się takie straszne jak zapowiadano. Nowa organizacja ruchu na kilku skrzyżowaniach, dodatkowe sygnalizacje świetlne spowodowały, że ruch odbywa się w miarę płynnie. W godzinach szczytu zatory nie są dużo większe niż przed rozpoczęciem remontu wiaduktu przy ul. 1 Maja. - Myśleliśmy, że gdy zostanie on zamknięty, korki zmuszą niektórych do wyboru alternatywnej komunikacji. Tak się jednak nie stało. Autobusy kursujące na tej trasie także nie mają większych opóźnień - podkreśla Sosnowski.

Niektórzy widzą też inną przyczynę. - Być może lepsze działania marketingowe spowodowałyby, że zainteresowanie koleją miejską byłoby większe. Wymaga ona większego zaangażowania ze strony miasta, zakupu własnych szynobusów - komentuje Zdzisław Wrzałka, wicemarszałek województwa.

Sosnowski się z tym nie zgadza. - Promocji nie brakło, robiliśmy, co mogliśmy. Nasi ludzie obserwowali jednak, co się dzieje z pasażerami. Okazało się, że jeżeli ktoś ma pod nosem przystanek autobusu, to nie pójdzie kilometr na peron kolejowy - tłumaczy dyrektor ZTM-u.

Prezydent Kielc zapowiedzi zamknięcia KKM nie nazywa porażką. - Od początku zakładaliśmy, że to próba. Eksperyment, który ma pokazać, czy taka forma transportu jest kielczanom potrzebna. I okazało się, że obecnie nie, że wewnątrz miasta nie będzie funkcjonowała taka kolej. Przede wszystkim musiałaby wjechać w osiedle, co jest technicznie możliwe, tylko wymagałoby wielkich pieniędzy. A my nie mamy takich planów inwestycyjnych - mówi Wojciech Lubawski.

Jego zdaniem wyniki eksperymentu z KKM przydadzą się jednak w przyszłości. - To, że korytarz kolejowy wchodzi w miasto i dzieli je na dwie części, można będzie wykorzystać, gdy pociągi dojeżdżać będą do lotniska w Obicach i gdy wciąż rozwijały się będą Targi Kielce. Wtedy taka kolejka ma sens - uważa Lubawski.

ziemowit.nowak@kielce.agora.pl

Kielecka Kolej Miejska

Ruszyła 1 października. Na trasie osiedle Ślichowice - dworzec PKP w godzinach szczytu pociągi kursują mniej więcej co godzinę, poza nimi - co półtorej godziny. Bilet kosztuje tyle co w miejskich autobusach. Do przystanku na Ślichowicach miasto zbudowało prowizoryczną drogę, kolejarze odmalowali przystanki i wycięli krzaki. Dodatkowo uruchomiono tylko jedno połączenie szynobusem - z dworca Kielce do Ślichowic o godz. 11.55 i z powrotem o godz. 12.10.

Podziel się

  • 21 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów