Klimatyzacja jest, ale kierowca nie musi jej włączać

Marcin Sztandera
26.04.2010 , aktualizacja: 28.04.2010 08:40
A A A Drukuj
Gorąca atmosfera w kieleckich autobusach. I to dosłownie. Bo w unijnych solarisach miało być nowocześnie i wygodnie, ale kierowcy nie muszą włączać klimatyzacji, a pasażer nie może otworzyć okien.

Fot. Jarosław Kubalski / Agencja
- Wsiadłem do autobusu linii nr 103 jadącego ze Stadionu na Sieje. Bardzo ładny wóz, jeszcze pachnący świeżością. Ale stoimy w korku, a w środku bardzo gorąco i duszno. Powietrze dostaje się tylko przez szyberdach, a otwarcie okien jest niemożliwe, bo są pozakładane jakieś blokady. Trudno wytrzymać taką temperaturę - opowiada pan Jakub, który w poniedziałek ok. godz. 16 jechał solarisem. Zapamiętał nawet numer boczny: 1208. To jeden z autobusów kupionych w ubiegłym roku przez miasto za unijne pieniądze. Przy ich zakupie wielokrotnie podkreślano, że to nowa jakość na kieleckich ulicach, bo wozy wyposażone są w klimatyzację. Ale nasz Czytelnik dowiedział się o tym od "Gazety". - Jaka klimatyzacja? - pytał z niedowierzaniem.

Okazuje się, że autobusy, chociaż wyposażone w klimatyzację, nie muszą jej używać. - Zgodnie ze specyfikacją przetargową i umową podpisaną z Miejskim Przedsiębiorstwem Komunikacji kierowca ma obowiązek włączyć klimatyzację, gdy na zewnątrz jest co najmniej 25 stopni Celsjusza - odpowiada Barbara Damian z Zarządu Transportu Miejskiego w Kielcach. Przyznaje, że taki zapis może budzić kontrowersje. Bo co zrobić w sytuacji takiej jak wczoraj, gdy termometry pokazywały 19 stopni? - Wzorowaliśmy się na innych miastach, bo do czegoś trzeba było się odnieść i ustalić jakąś granicę. Ale to nie znaczy, że kierowcy nie mogą teraz włączyć klimatyzacji. Decyzję podejmują na podstawie swoich subiektywnych odczuć - tłumaczy. Na ten sam zapis powołuje się Elżbieta Śreniawska, prezes kieleckiego MPK. - Nie zabrania on kierowcy włączenia klimatyzacji. Rzecz w tym, że my wszyscy dopiero uczymy się zasad pracy z tymi autobusami - mówi. Zapowiada, że będzie rozmawiała na ten temat z kierowcami. - Ale to może przypominać sprawę ogrzewania. Trudno znaleźć kompromis. Część pasażerów mówi, żeby grzać, część narzeka na zbyt wysoką temperaturę - podkreśla prezes Śreniawska. Ciekawie sprawa wygląda też z zamkniętymi oknami. - To fabryczne blokady. Nie jestem pewna, czy możemy je otworzyć w sytuacji, gdy autobusy są na gwarancji - odpowiada prezes MPK. Nie wiedziała tego też Damian. - Sprawdzę to u producenta - zapowiedziała. Po chwili oddzwoniła. - To faktycznie fabryczne zabezpieczenia solarisa. Jest zakładane, żeby pasażerowie nie otwierali okien w sytuacji, gdy pracuje klimatyzacja. Oczywiście okna można otworzyć - wyjaśnia urzędniczka.

Po interwencji "Gazety" do autobusu nr 1208 dotarł kontroler ZTM. - Otwarte było jedno boczne okno i dwa szyberdachy. Pracowały też wentylatory, które wspomagają wentylację. Zdaniem naszego pracownika w środku nie było bardzo gorąco - wyjaśnia Damian.

Podziel się

  • 31 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów