, ostatnia aktualizacja 2010-02-05 09:00
Lada tydzień resztki kieleckiego "Ludwika" przestaną już straszyć. Następca słynnego domu towarowego będzie nieco mniejszy niż planowano.
Robotnicy demontują teraz metalową konstrukcję nośną. - Mamy pozwolenie na rozbiórkę. Prace potrwają dwa, trzy tygodnie - ocenia deweloper Ryszard Grzyb. To ważne, bo prace w samym sercu Kielc, przy ul. Staszica 6/8, rozpoczął już pół roku temu. Prowadzone je jednak bez zezwolenia. - To były budynki tymczasowe. Musieliśmy je rozebrać, aby móc wykonać odwierty geologiczne - tłumaczył wówczas Grzyb. Prace wstrzymał powiatowy inspektor nadzoru i jeszcze ukarał dewelopera 500-złotowym mandatem.
Początkowo planowano, że powstanie tam budynek z restauracją i barem na parterze oraz mieszkaniami i biurami na wyższych kondygnacjach. Ale plany zmieniono. - Będzie pięć pięter w kamienicy o wysokości 19,5 metra, a nie 25 metrów. Do obniżenia przekonał nas konserwator zabytków - wylicza Ryszard Grzyb.
- Chodziło o nawiązanie do charakteru ulicy. Inwestor zgodził się, a pochwała należy mu się za pozostawienie przejścia od Silnicy w stronę Wzgórza Zamkowego przez kawiarnię na parterze - mówi Janusz Cedro, wojewódzki konserwator zabytków. Całość uzupełnia podziemny parking o powierzchni 2 tys. m. kw. Inwestor czeka jeszcze na pozwolenie na budowę. - Ale to raczej nie powinno trwać zbyt długo. Budowę chcielibyśmy rozpocząć w marcu - zapowiada.
Nie wszyscy są zadowoleni z tej inwestycji. Od dwóch lat protestują mieszkańcy sąsiedniej kamienicy, bo budowa oznacza zamurowanie okien w północnej ścianie ich budynku. Sprawa oparła się m.in. o wojewódzkiego inspektora nadzoru budowlanego. Ostatecznie uprawomocniła się decyzja, że okna trzeba zamurować, bo nielegalnie wybito je podczas remontu w 1971 roku. Protestujący nie składają jednak broni. - Będziemy się domagać zapewnienia odpowiedniej wentylacji. To okna w kuchniach z piecami gazowymi - mówi jeden z mieszkańców.
- Oczywiście może się okazać konieczna poprawa wentylacji. Taki obowiązek spoczywa na właścicielu budynku, a tam jest wspólnota mieszkaniowa z udziałem Miejskiego Zarządu Budynków - mówi Wiesław Krzyk, Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego.
Początkowo planowano, że powstanie tam budynek z restauracją i barem na parterze oraz mieszkaniami i biurami na wyższych kondygnacjach. Ale plany zmieniono. - Będzie pięć pięter w kamienicy o wysokości 19,5 metra, a nie 25 metrów. Do obniżenia przekonał nas konserwator zabytków - wylicza Ryszard Grzyb.
- Chodziło o nawiązanie do charakteru ulicy. Inwestor zgodził się, a pochwała należy mu się za pozostawienie przejścia od Silnicy w stronę Wzgórza Zamkowego przez kawiarnię na parterze - mówi Janusz Cedro, wojewódzki konserwator zabytków. Całość uzupełnia podziemny parking o powierzchni 2 tys. m. kw. Inwestor czeka jeszcze na pozwolenie na budowę. - Ale to raczej nie powinno trwać zbyt długo. Budowę chcielibyśmy rozpocząć w marcu - zapowiada.
Nie wszyscy są zadowoleni z tej inwestycji. Od dwóch lat protestują mieszkańcy sąsiedniej kamienicy, bo budowa oznacza zamurowanie okien w północnej ścianie ich budynku. Sprawa oparła się m.in. o wojewódzkiego inspektora nadzoru budowlanego. Ostatecznie uprawomocniła się decyzja, że okna trzeba zamurować, bo nielegalnie wybito je podczas remontu w 1971 roku. Protestujący nie składają jednak broni. - Będziemy się domagać zapewnienia odpowiedniej wentylacji. To okna w kuchniach z piecami gazowymi - mówi jeden z mieszkańców.
- Oczywiście może się okazać konieczna poprawa wentylacji. Taki obowiązek spoczywa na właścicielu budynku, a tam jest wspólnota mieszkaniowa z udziałem Miejskiego Zarządu Budynków - mówi Wiesław Krzyk, Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego.
